Siedziałam podkulona na kanapie. Nie mogłam już
wytrzymać nadmiaru emocji. Czy ja go kochałam ? Czy naprawdę
kochałam Zayn'a Malika ? Nie potrafiłam odpowiedzieć na to
pytanie. Do moich brązowych oczów zaczęły napływać łzy. Czułam
się winna, gdyż nie potrafiłam walczyć ze swoimi uczuciami. Nigdy
nie potrafiłam. Westchnęłam cicho wstając po czym chwyciłam
swoją kurtkę szybko ją wkładając. Pech się stał, że Zayn
zauważył to i momentalnie chwycił mnie za nadgarstek przypierając
do ściany.
- Zayn proszę zostaw mnie. Ten nasz pocałunek
był wtedy przypadkiem. Ja tego nie chciałam to Ty zacząłeś. -
powiedziałam dość poważnie czując jak łzy spływają mi po
policzkach. Byłam bezbronna. Próbowałam. Cholernie próbowałam
mu się wyrwać, lecz niestety on był silniejszy.
- Malik cholera puść mnie błagam –
krzyknęłam, w końcu uwalniając emocje. Zaczęłam płakać. Co
mogłam innego zrobić ? Bolało mnie. Cholernie bolało mnie to, że
zniszczyłam chemię pomiędzy mną a Niall'em. Spoglądałam cały
czas w jego brązowe tęczówki, czując jego przyśpieszony oddech
na swojej twarzy. Jego dłoń znalazła się na moim policzku
ocierając każdą łzę. Znów przybliżył się do mnie, a nasze
usta o mało co nie złączyły by się w jedność. Całe
szczęście, że do mieszkania wszedł Horan. Nigdy nie widziałam
go w takim stanie, uśmiechnięty ( może się narajał ? ),
spoglądający głęboko w oczy dziewczyny. W tym momencie Malik
odsunął się ode mnie, a ja ogarnęłam swoją grzywkę z czoła
nie mogąc nadal się ruszyć z miejsca.
.•*´`*•. .•*´`*•
Z Niall'em postanowiliśmy wracać. Byliśmy tak
blisko siebie, że kiedy objął mnie ramieniem znów poczułam ten
cholerny dreszcz a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Byłam
taka szczęśliwa, niczym dziecko, które dostało swojego ulubionego
lizaka. Staliśmy przed drzwiami do mieszkania. Przybliżyłam się
do blondyna, składając na jego wargach delikatne muśnięcie,a gdy
weszliśmy do środka spojrzałam na Zayn'a, który najwidoczniej był
zdziwiony tym, że jego przyjaciel mnie obejmuje. Czarnowłosa szybko
wybiegła z mieszkania, jakby coś leżało jej na sercu, zaś Niall
chwycił mnie w talli i zaniósł do pokoju udając, że się
poślizgnął. Oboje wylądowaliśmy na łóżko, a jego wargi
ponownie zetknęły się z moimi w namiętnym pocałunku. Bez
problemu pozbyłam się koszulki ukochanego, a czując jego wargi,
które składały delikatne muśnięcia na mojej szyi cicho
zamruczałam. Niall zwinnym ruchem zdjął ze mnie koszulkę, tym
razem jeżdżąc czubkiem swojego nosa w okolicach mojego dekoltu.
Czułam się jak jego księżniczka. Bezbronna, ulegająca jego
dotyku. Dotyku, w którym była zawarta ta namiętność. Namiętność
po stokroć piękna.
.•*´`*•. .•*´`*•
Wybiegłam z mieszkania nie odzywając się. Miałam
dość. Dość swojego życia, dość bycia idealną kobietą. Dość
bycia sobą ! Po prostu dość ! Szybko wyjęłam swój telefon
pisząc wiadomość do mojego byłego chłopaka. Kochałam go. Mimo
wszystko. Nawet jeżeli dostał ode mnie suszarką do włosów to i
tak nie mogłam o nim zapomnieć. Postanowiłam wrócić do hotelu.
Tak chciałam tak zrobiłam. Ze łzami w oczach, otworzyłam drzwi do
pokoju zagryzając swoją dolną wargę. On. Wysoki, mający zaledwie
sto siedemdziesiąt sześć centymetrów wzrostu. Czarne włosy znów
opadały mu na twarz, na której pojawił się uśmiech.
- O kurwa ! - pisnęłam stojąc jak wryta myśląc,
że to sen. Myśląc, że moja psychika na pewno już wariuje jak
jebnięta. Ale nie to nie był sen. Jego dłonie mimowolnie
powędrowały na moją talie, zaś czubki naszych nosów stykały
się ze sobą. Czułam jego oddech na swojej twarzy, a sama
dokładnie nie wiedziałam co on robi w tym zasranym Londynie i nie
wiedziałam czy kiedykolwiek się dowiem. Nigdy nie wiedziałam, czy
tak naprawdę nasz związek był jednym wielkim kłamstwem, ale
kochał mnie. Cholernie mnie kochał.
- Co … ty tutaj robisz ? - zapytałam nieco
zdenerwowana czekając na odpowiedź, lecz jego wargi tak jakoś
złączyły się z moimi w jedną całość, a ja znów wylądowałam
oparta na ścianie.
- Przyjechałem odzyskać swoją idealną kobietę
– wyszeptał mi do ucha, po chwili muskając moją szyję. Bierz
go tu i teraz – te słowa cały czas huczały mi w głowie.
Byliśmy dziwną parą. Zawsze, ale jakoś się dopełnialiśmy. On
miewał głupie pomysły, dzięki którym często byliśmy cholernie
blisko. Zdjęłam z niego koszulkę rzucając ją w kąt, po czym
zmierzłam go od góry do dołu cicho chichocząc pod nosem.
- I to mi się podoba – wybełkotałam chcąc
coś jeszcze powiedzieć, lecz moje usta zostały zatkane namiętnym
pocałunkiem. Byliśmy po prostu jednością, nie „ ty i ja „
tylko jedynym cholernie ważnym słowem „ my „. Słowem
sprawiającym, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, a
zresztą wystarczyło aby mówił mi, jak to cholernie mnie kocha, a
już skakałam niczym mała dziewczynka dostająca nowego pluszaka.
Pluszaka, którego nigdy nikomu nie odda.
.•*´`*•. .•*´`*•
Siedziałem z Agnes na kanapie, właściwie to
składałem delikatne muśnięcia na jej szyi. Podobało jej się to.
Podobał jej się każdy mój dotyk. Harry siedział obok mnie znów
czytając Kamasutrę, którą kupiłem mu na urodziny obiecując, że
przestudiuje wszystkie pozycje a potem powiem jak było. Ale czy to
był dobry pomysł ? Właściwie to nie wiem. Do łóżka jak na
razie mi się nie śpieszyło ( wiem, że były jeszcze
zabezpieczenia ), lecz nie śpieszyło mi się aby mieć małe
marchewkowe dzieci. Zamknąłem na chwilę swoje niebieskie oczy,
czując jak Agnes wciska swoją lodowatą dłoń, pod moją koszulkę
gładząc mój nagi tors opuszkami palców. Jej rude włosy tak
seksownie opadały na twarz. Ta kobieta sprawiała mnie w stan
podniecenia.
- Jutro mamy randkę – wyszeptałem przybliżając,
się do niej po czym zacząłem gładzić jej udo i wpiłem swoje
wargi w jej całując ją cholernie namiętnie. Miałem przy sobie
cudowną osobę i nie ręczyłbym za siebie, gdybym ją stracił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz