poniedziałek, 9 kwietnia 2012

[17] ” Muszę wyjechać „ dwa słowa, które cholerne ranią Twoje serce.

" Jesteś niczym światełko w tunelu, które prowadzi mnie do szczęścia " - by.me

Ciemny salon został oświetlony tylko lampką stojącą przy kominku, w dłoniach gorące kakao, a ty sama opatulona kocem. Upiłam kilka drobnych łyków napoju nie zwracając na to, że łzy spływały mi po policzkach. Nie przypuszczałam, że on nadal będzie o tym wszystkim pamiętał. Ja starałam się to wymazać z pamięci, starałam się uczuciami kogoś innego zamazać stare. Starałam się zakryć wszystkie rany. Tykanie zegarka wprawiało mnie w stan zamyślenia. Było już późno, w mieszkaniu panowała cisza. Jedynie ja nie miałam ochoty aby kłaść się do łóżka. Ciche zgrzytanie schodów i szept wyrwał mnie z zamyślenia. Skierowałam brązowe, zapłakane tęczówki na Agnes. Ona widząc to podeszłam do kanapy siadając obok i delikatnie przytuliła.
- Zayn chciał wszystko naprawić. Zamknął mnie w schowku na miotły i powiedział, że mnie kocha. Agnes ja... ja … ja mam Niall'a, a Malik to mój przyjaciel – wydukałam po tych słowach wybuchając płaczem. Moja twarz momentalnie wtuliła się w jej piżamę, a ona sama milczała. Nie musiała nic mówić. Wystarczyło, że była przy mnie w takich momentach jak ten. Wystarczyło, że mnie przytuli.
- Pogadam z nim – powiedziała dość głośno moja przyjaciółka, ale ja tego nie chciałam. Wszystko miał załatwić Liam, więc skinęłam głową na znak, że sobie jakoś sama poradzę, a gdy ta wstała kierując się na górę ponownie wbiłam wzrok w ogień rozpalający kominek.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Bolała mnie głowa, nie mogłem spać, a wszystko było tak jakby przez mgłę. Otworzyłem swoje brązowe tęczówki wstając z łóżka. Ten cholerny kac już mnie dopadł. Podciągnąłem swoje bokserki wychodząc z pokoju, gdzie skierowałem się na dół. Miałem tylko jeden cel. Iść do kuchni, zabrać szklankę wody, wypić i wracać. 3 rzeczy wykonałem, lecz ostatnia jakoś tak sama runęła. Od razu zwróciłem uwagę na Caroline, która siedziała podkulona na kanapie.
- Caroline coś nie tak ? - wyszeptałem, ale ta zamilkła, nawet na mnie nie spojrzała lecz ja nie dałem za wygraną. Podszedłem do kanapy siadając obok niej po czym objąłem ją delikatnie. Na początku nie zareagowała lecz, potem odepchnęła mnie od siebie. Była jakaś inna.
- Zostaw mnie w spokoju Malik chcę być sama ! - wrzasnęła na cały głos, na co uniosłam obie brwi ku górze. Nie obchodziło ją to, że przez krzyki może kogoś obudzić. Chciała być po prostu sama, ale ja nie mogłem ją tak zostawić. Niall jak opętany zbiegł na dół spoglądając na mnie tępym wzrokiem. Przecież nic nie zrobiłem. Przecież zachowałem się jak przyjaciel, a ona chciała abym nim był. Wstałem z kanapy kierując się na górę. Wiedziałem, że nie mogę tutaj zostać. Tak jeszcze dziś wracam do Londynu, aby dać im wszystkim spokój.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Martwiłem się o nią. Siedziała bezczynnie popijając to cholerne kakao. Zająłem miejsce Zayn'a na kanapie, a ta momentalnie się do mnie przytuliła. Wtuliła swoją twarz w mój nagi tors, zaś ja zacząłem gładzić delikatnie jej włosy dając znak, że zawsze może na mnie liczyć. Spojrzałem w jej pełne łez oczy, po czym musnąłem jej wargi biorąc kawałek koca, którym sam się przykryłem. Caroline zasnęła w moich ramionach zapominając o wszystkim, lecz ja nie mogłem od tak dać sobie spokój z zachowaniem mojego przyjaciela. Liam wraz z Lou zeszli już do kuchni więc kiwnąłem im tylko dłonią na powitanie. Ostrożnie wstałem z kanapy kierując się do kuchni i poprosiłem o kawę.
- Nie wiecie co jest z Malikiem ? - zapytałem, ale chłopcy wzruszyli ramionami na znak, że nie wiedzą. Sam się kiedyś dowiem, nie wiem kiedy ale postaram się dowiedzieć. Spojrzałem w stronę kanapy, a widząc jak Caroline z niej wstaje kierując się na górę westchnąłem.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Musiałam to zrobić. Musiałam porozmawiać z Zayn'em wyjaśniając mu wszystko. Kiedy weszłam do jego pokoju, on pakował wszystkie ubrania do torby.
- Zayn gdzie ty się wybierasz ? - wyszeptałam podchodząc do niego i wywalając mu wszystkie ciuchy z torby, ale to nic nie pomagało. Kompletnie nic. Gdy już ją zapiął wstał, przerzucił przez ramie i spojrzał w moje oczy. W moje zapłakane brązowe oczy. Delikatnie chwyciłam go za nadgarstek cicho wzdychając.
- Zayn nie zostawiaj mnie. Jesteśmy przyjaciółmi – wyszeptałam, a gdy ten miał zamiar wyjść chwyciłam go za torbę zaczynając szarpać. Malik schodził po schodach, kiedy to potknęłam się spadając z nich, a przed moimi oczyma zrobiło się tak nagle ciemno. Całe życie przelatywało mi przed oczami. Tak jakbym cofała się w czasie, przypominając sobie każdy pocałunek z Zayn'em. Tak jakby to teraz było.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Musiałem zostawić ją samą. Wyjechać i odetchnąć, trochę od tego wszystkiego. Nim się obejrzałem Caroline leżała na ziemi nawet nie wstając. Cholera przestraszyłem się.
- Niall ! Harry ! Agnes ! Louis ! Liam ! - wrzasnąłem na cały głos, a gdy znaleźli się obok mnie poczułem się głupio. Agnes zabrała mój telefon dzwoniąc od razu po karetkę, zaś Niall zaczął przepowiadać jakieś najczarniejsze myśli. Zagryzłem dolną wargę zakłopotany rzucając torbę na podłogę i sam starałem się jakoś pomóc. Karetka przyjechała bardzo szybko, zbierając nieprzytomną dziewczynę ze sobą. Nawet nam nie pozwolili jechać twierdząc, że skontaktują się z nami telefonicznie ( albo raczej z jej opiekunem prawnym ). Cały byłem zdenerwowany. Usiadłem na kanapie, a kiedy ojciec Caroline wbiegł jak opętany do mieszkania wiedziałem, że zna już całą prawdę od A do Z. Wiedziałem, że poznał całe zajście. Harry nie wiedział co robić. Po prostu usiadł obok i przytulił mnie jak prawdziwy przyjaciel, jak brat, który nie odstępuje kogoś na krok. Jak ktoś kto zna cały ból.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Nie mogliśmy obwiniać się wzajemnie. Przecież to wszystko było istnym przypadkiem. Ogarnęłam swoje rude włosy, spoglądając na Matth'a, który wykonywał ważny telefon do Margaret. Kiedy skończył rozmowę podeszłam do niego delikatnie przytulając. Był dla mnie jak ojciec, zaś Caroline zastępowała mi siostrę, której nigdy nie miałam.
- Matth będzie dobrze ? - zapytałam chcąc się upewnić, czy już wykonał telefon do szpitala lecz on nic nie powiedział. Kiedy się od niego odsunęłam pokierował się do swojej sypialni, zaś ja wtuliłam się w Lou, który starał się mnie uspokoić. Agnes przecież jesteś w ciąży ! Nie mogłam się teraz denerwować ! Przecież to może zagrozić dziecku ! Mogło cholernie mogło, mu zaszkodzić. Po kilku minutach bezczynnego tulenia się do ukochanego zasiadłam na kanapie marszcząc swój nos.
- Agnes mogę prosić Cię na moment ! - usłyszałam głos ojca mojej przyjaciółki, więc bez problemu poszłam na górę do sypialni gdzie ten zażywał dość sporą dawkę leków. Tak. Caroline coś wspominała mi o tym, że jej ojciec łatwo się denerwuje, że ma coś z sercem. Zawsze kiedy coś mu się działo siedziała zapłakana używając słów „ tato wyjdziesz z tego potrzebuje Cię „, a teraz role się odwróciły. To my potrzebowaliśmy jej przy sobie. Potrzebowaliśmy poczuć zapach truskawkowych perfum, usłyszeć jej śmiech, czy też zobaczyć jak ogarnia czarne włosy ujawniając przy tym słodkie dołeczki.
- Panie Clark ona wyjdzie z tego ? - zapytałam siadając obok niego, a ten ujął moją dłoń spoglądając w oczy. Jego były dość zagubione, jakby myślami obwiniał samego siebie za walnięcie głową o schody.
- Za pewnie tak Agnes, lecz nic nie możemy zrobić. Potrzeba czasu,a teraz z Margaret pojedziemy do szpitala. - powiedział zabierając kluczyki i wychodząc z pokoju, w którym po chwili znalazł się Harry dość tępo na mnie spoglądając. Byłam blada, trzęsła się ze strachu. On natomiast chwycił moją dłoń ciągnąć na górę, gdzie Zayn palił kolejnego papierosa, Niall siedział zbity z tropu trzymając album z ich wspólnymi zdjęciami w dłoni, Liam popijał w zamyśleniu kawę. Usiadłam obok Lou, opierając swoją głowę na jego ramieniu, a Harry zrobił to samo z drugiej strony. Wszystko było już totalnie zakręcone.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz