" Jesteś niczym światełko w tunelu, które prowadzi mnie do szczęścia " - by.me
Ciemny salon został oświetlony tylko lampką
stojącą przy kominku, w dłoniach gorące kakao, a ty sama
opatulona kocem. Upiłam kilka drobnych łyków napoju nie zwracając
na to, że łzy spływały mi po policzkach. Nie przypuszczałam, że
on nadal będzie o tym wszystkim pamiętał. Ja starałam się to
wymazać z pamięci, starałam się uczuciami kogoś innego zamazać
stare. Starałam się zakryć wszystkie rany. Tykanie zegarka
wprawiało mnie w stan zamyślenia. Było już późno, w mieszkaniu
panowała cisza. Jedynie ja nie miałam ochoty aby kłaść się do
łóżka. Ciche zgrzytanie schodów i szept wyrwał mnie z
zamyślenia. Skierowałam brązowe, zapłakane tęczówki na Agnes.
Ona widząc to podeszłam do kanapy siadając obok i delikatnie
przytuliła.
- Zayn chciał wszystko naprawić. Zamknął mnie
w schowku na miotły i powiedział, że mnie kocha. Agnes ja... ja …
ja mam Niall'a, a Malik to mój przyjaciel – wydukałam po tych
słowach wybuchając płaczem. Moja twarz momentalnie wtuliła się
w jej piżamę, a ona sama milczała. Nie musiała nic mówić.
Wystarczyło, że była przy mnie w takich momentach jak ten.
Wystarczyło, że mnie przytuli.
- Pogadam z nim – powiedziała dość głośno
moja przyjaciółka, ale ja tego nie chciałam. Wszystko miał
załatwić Liam, więc skinęłam głową na znak, że sobie jakoś
sama poradzę, a gdy ta wstała kierując się na górę ponownie
wbiłam wzrok w ogień rozpalający kominek.
.•*´`*•. .•*´`*•
Bolała mnie głowa, nie mogłem spać, a wszystko
było tak jakby przez mgłę. Otworzyłem swoje brązowe tęczówki
wstając z łóżka. Ten cholerny kac już mnie dopadł. Podciągnąłem
swoje bokserki wychodząc z pokoju, gdzie skierowałem się na dół.
Miałem tylko jeden cel. Iść do kuchni, zabrać szklankę wody,
wypić i wracać. 3 rzeczy wykonałem, lecz ostatnia jakoś tak sama
runęła. Od razu zwróciłem uwagę na Caroline, która siedziała
podkulona na kanapie.
- Caroline coś nie tak ? - wyszeptałem, ale ta
zamilkła, nawet na mnie nie spojrzała lecz ja nie dałem za
wygraną. Podszedłem do kanapy siadając obok niej po czym objąłem
ją delikatnie. Na początku nie zareagowała lecz, potem odepchnęła
mnie od siebie. Była jakaś inna.
- Zostaw mnie w spokoju Malik chcę być sama ! -
wrzasnęła na cały głos, na co uniosłam obie brwi ku górze. Nie
obchodziło ją to, że przez krzyki może kogoś obudzić. Chciała
być po prostu sama, ale ja nie mogłem ją tak zostawić. Niall jak
opętany zbiegł na dół spoglądając na mnie tępym wzrokiem.
Przecież nic nie zrobiłem. Przecież zachowałem się jak
przyjaciel, a ona chciała abym nim był. Wstałem z kanapy kierując
się na górę. Wiedziałem, że nie mogę tutaj zostać. Tak
jeszcze dziś wracam do Londynu, aby dać im wszystkim spokój.
.•*´`*•. .•*´`*•
Martwiłem się o nią. Siedziała bezczynnie
popijając to cholerne kakao. Zająłem miejsce Zayn'a na kanapie, a
ta momentalnie się do mnie przytuliła. Wtuliła swoją twarz w mój
nagi tors, zaś ja zacząłem gładzić delikatnie jej włosy dając
znak, że zawsze może na mnie liczyć. Spojrzałem w jej pełne łez
oczy, po czym musnąłem jej wargi biorąc kawałek koca, którym sam
się przykryłem. Caroline zasnęła w moich ramionach zapominając o
wszystkim, lecz ja nie mogłem od tak dać sobie spokój z
zachowaniem mojego przyjaciela. Liam wraz z Lou zeszli już do kuchni
więc kiwnąłem im tylko dłonią na powitanie. Ostrożnie wstałem
z kanapy kierując się do kuchni i poprosiłem o kawę.
- Nie wiecie co jest z Malikiem ? - zapytałem,
ale chłopcy wzruszyli ramionami na znak, że nie wiedzą. Sam się
kiedyś dowiem, nie wiem kiedy ale postaram się dowiedzieć.
Spojrzałem w stronę kanapy, a widząc jak Caroline z niej wstaje
kierując się na górę westchnąłem.
.•*´`*•. .•*´`*•
Musiałam to zrobić. Musiałam porozmawiać z
Zayn'em wyjaśniając mu wszystko. Kiedy weszłam do jego pokoju, on
pakował wszystkie ubrania do torby.
- Zayn gdzie ty się wybierasz ? - wyszeptałam
podchodząc do niego i wywalając mu wszystkie ciuchy z torby, ale
to nic nie pomagało. Kompletnie nic. Gdy już ją zapiął wstał,
przerzucił przez ramie i spojrzał w moje oczy. W moje zapłakane
brązowe oczy. Delikatnie chwyciłam go za nadgarstek cicho
wzdychając.
- Zayn nie zostawiaj mnie. Jesteśmy przyjaciółmi
– wyszeptałam, a gdy ten miał zamiar wyjść chwyciłam go za
torbę zaczynając szarpać. Malik schodził po schodach, kiedy to
potknęłam się spadając z nich, a przed moimi oczyma zrobiło się
tak nagle ciemno. Całe życie przelatywało mi przed oczami. Tak
jakbym cofała się w czasie, przypominając sobie każdy pocałunek
z Zayn'em. Tak jakby to teraz było.
.•*´`*•. .•*´`*•
Musiałem zostawić ją samą. Wyjechać i odetchnąć,
trochę od tego wszystkiego. Nim się obejrzałem Caroline leżała
na ziemi nawet nie wstając. Cholera przestraszyłem się.
- Niall ! Harry ! Agnes ! Louis ! Liam ! -
wrzasnąłem na cały głos, a gdy znaleźli się obok mnie poczułem
się głupio. Agnes zabrała mój telefon dzwoniąc od razu po
karetkę, zaś Niall zaczął przepowiadać jakieś najczarniejsze
myśli. Zagryzłem dolną wargę zakłopotany rzucając torbę na
podłogę i sam starałem się jakoś pomóc. Karetka przyjechała
bardzo szybko, zbierając nieprzytomną dziewczynę ze sobą. Nawet
nam nie pozwolili jechać twierdząc, że skontaktują się z nami
telefonicznie ( albo raczej z jej opiekunem prawnym ). Cały byłem
zdenerwowany. Usiadłem na kanapie, a kiedy ojciec Caroline wbiegł
jak opętany do mieszkania wiedziałem, że zna już całą prawdę
od A do Z. Wiedziałem, że poznał całe zajście. Harry nie
wiedział co robić. Po prostu usiadł obok i przytulił mnie jak
prawdziwy przyjaciel, jak brat, który nie odstępuje kogoś na
krok. Jak ktoś kto zna cały ból.
.•*´`*•. .•*´`*•
Nie mogliśmy obwiniać się wzajemnie. Przecież to
wszystko było istnym przypadkiem. Ogarnęłam swoje rude włosy,
spoglądając na Matth'a, który wykonywał ważny telefon do
Margaret. Kiedy skończył rozmowę podeszłam do niego delikatnie
przytulając. Był dla mnie jak ojciec, zaś Caroline zastępowała
mi siostrę, której nigdy nie miałam.
- Matth będzie dobrze ? - zapytałam chcąc się
upewnić, czy już wykonał telefon do szpitala lecz on nic nie
powiedział. Kiedy się od niego odsunęłam pokierował się do
swojej sypialni, zaś ja wtuliłam się w Lou, który starał się
mnie uspokoić. Agnes przecież jesteś w ciąży ! Nie mogłam się
teraz denerwować ! Przecież to może zagrozić dziecku ! Mogło
cholernie mogło, mu zaszkodzić. Po kilku minutach bezczynnego
tulenia się do ukochanego zasiadłam na kanapie marszcząc swój
nos.
- Agnes mogę prosić Cię na moment ! -
usłyszałam głos ojca mojej przyjaciółki, więc bez problemu
poszłam na górę do sypialni gdzie ten zażywał dość sporą
dawkę leków. Tak. Caroline coś wspominała mi o tym, że jej
ojciec łatwo się denerwuje, że ma coś z sercem. Zawsze kiedy coś
mu się działo siedziała zapłakana używając słów „ tato
wyjdziesz z tego potrzebuje Cię „, a teraz role się odwróciły.
To my potrzebowaliśmy jej przy sobie. Potrzebowaliśmy poczuć
zapach truskawkowych perfum, usłyszeć jej śmiech, czy też
zobaczyć jak ogarnia czarne włosy ujawniając przy tym słodkie
dołeczki.
- Panie Clark ona wyjdzie z tego ? - zapytałam
siadając obok niego, a ten ujął moją dłoń spoglądając w
oczy. Jego były dość zagubione, jakby myślami obwiniał samego
siebie za walnięcie głową o schody.
- Za pewnie tak Agnes, lecz nic nie możemy
zrobić. Potrzeba czasu,a teraz z Margaret pojedziemy do szpitala. -
powiedział zabierając kluczyki i wychodząc z pokoju, w którym po
chwili znalazł się Harry dość tępo na mnie spoglądając. Byłam
blada, trzęsła się ze strachu. On natomiast chwycił moją dłoń
ciągnąć na górę, gdzie Zayn palił kolejnego papierosa, Niall
siedział zbity z tropu trzymając album z ich wspólnymi zdjęciami
w dłoni, Liam popijał w zamyśleniu kawę. Usiadłam obok Lou,
opierając swoją głowę na jego ramieniu, a Harry zrobił to samo
z drugiej strony. Wszystko było już totalnie zakręcone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz