sobota, 31 marca 2012

[7] One day I'm here and one day I'm there.


Kiedy zobaczyłam jak Zayn wypuszcza dym ze swoich ust, momentalnie wstałam z kanapy szybko kierując się na taras. Nie lubiłam jak facet nałogowo pali. Przecież to go w końcu zabije. Szybko wyrwałam mu papierosa rzucając na ziem i zdeptałam go mrużąc przy tym złośliwie oczy, lecz ten zaczął wyjmować kolejnego. Wyrwałam mu paczkę, którą trzymał w dłoni cicho wzdychając.
- Zayn to Cię zabije. Nie wolno Ci – wybełkotałam zmartwiona zagryzając dolną wargę. Naprawdę nie miałam zamiaru być na jego pogrzebie. Przecież on miał dopiero dziewiętnaście lat. Był jeszcze cholernie młody i nie mógł tak zatruwać sobie życia. Nie w moim otoczeniu.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Caroline i jej napierdzielanie o zabiciu. Może i mnie to zabije, lecz nikt nie rozumiał, jaką daje mi to satysfakcję. Przecież każdy miał nałóg. Inni ćpali, pili a ja ? Ja byłem uzależniony od papierosów, które doprowadzały mnie do stanu, że mój mózg kompletnie stała się nieczynny przez co na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Uśmiech, może był on pod wpływem nikotyny ale był. Przejechałem zakłopotany swoją dłonią po włosach, po czym karku zastanawiając się co mam jej powiedzieć.
- Dobra, dobra przestań narzekać, jęczeć czy Bóg wie co kobiety jeszcze robią w takim momencie – powiedziałem uśmiechając się złośliwie, na co ta bezlitośnie dźgnęła mnie pomiędzy żebra. Czuły punkt, każdej osoby. Nie rozumiałem kobiet, były one zbyt skomplikowane. Nie rozumiałem, jak one mogły dbać tak o swój wygląd. Dla nich każde pociągnięcie tuszem idealnych rzęs było ważne. Nawet nakładanie szminki sprawiało je w przyjemność. Wyjąłem z kieszeni swój telefon czując jak wibruje, a moje czekoladowe oczy zerknęły na wyświetlacz. Nathanielle Winsor była jedną naszych przyjaciółek. Właściwie to była moją przyjaciółką i od zawsze podobała się Niall'owi.
- Halo Nath ? Tak kochanie możesz wpaść – wyszeptałem od razu po odebraniu telefonu, a gdy się rozłączyłem oparłem się wygodnie o ścianę mieszkania zamykając oczy..

.•*´`*•. .•*´`*•

Nie minęło pięć minut, a zbuntowana, pełna emocji stałam pod domem chłopaków. Delikatnie nacisnęłam na dzwonek ( a może ja go molestowałam wciskając powtórz sama nie wiem, a zresztą nie ważne ). No więc nacisnęłam na dzwonek, a gdy otworzył Niall na mojej twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Chłopak chwycił mnie za nadgarstek wciągając do środka. Dzięki jego dotykowi mogłam poczuć tą falę dreszczy, która dopływała do mojego serca. Dopływała ? Ona dobijała się krzycząc „ ja pierdole umieram „. Jego niebieskie, niczym ocean oczy wpatrywały się we mnie z taką zawziętością.
- Cześć chłopcy – wyszeptałam cicho czując jak delikatne wargi blondyna lądują na moim policzku w drobnym muśnięciu, a ja sama zalałam się rumieńcami jak porąbana. Podobał mi się. Podobał mi się od momentu, kiedy pierwszy raz się pocałowaliśmy. Jak dobrze pamiętam było to w centrum Londynu przy jednej z fontann. Kiedy on przybliżył swoją twarz do mojej, a nasze wargi same się złączyły. Niby przypadkiem. Złączyły się w jednym, namiętnym pocałunku. Jego dłonie powędrowały na moją talie, zaś moje na moją szyję tworząc tak zwany koszyczek. Moje włosy ( ciut podchodzące pod blond ) opadały na twarz, ale to już koniec. Zayn wszedł do salonu z jakąś dziewczyną. Nie znałam jej, lecz wydawała się być sympatyczna. Ogarnęłam kosmyki włosów, które opadały mi na twarz po czym przytuliłam Malika, znów przysuwając się do Horana.
- Zagrajmy w podchody – wykrzyczał jak się nie mylę Harold, który wybiegł ze swojego pokoju jak opętany. Wszyscy podzieliśmy się na grupy. Ja byłam z Niall'em, Lou, Agnes zaś Zayn, Caroline i Harry byli drugą. Daddy postanowił wszystkich pilnować. Zgasiłam światło siadając wygodnie na kanapie, kiedy oni pobiegli się chować.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Momentalnie chwyciłem Caroline za nadgarstek słysząc, szept Harolda. Szybko pociągnąłem ją pod biurko, gdzie było dość ciasno. Jej twarz była cholernie blisko mojej, że mogłem poczuć jej oddech czy też bicie serca. Czubki naszych nosów stykały się ze sobą, a kącik moich ust uniósł się w górę tworząc uśmiech.
- Gnieciesz mnie Malik ! - usłyszałem jej donośny głos, po czym szybko zakryłem jej twarz dłonią lecz to nic nie dało. Co za upierdliwa kobieta. Kiedy odsłoniłem jej usta ta zaczęła piszczeć jak opętana. Przysunąłem się do niej ciut bliżej kładąc swoją dłoń na jej kolano, a gdy ktoś przesunął biurko jakoś tak się stało, że nasze wargi się ze sobą złączyły. Dobrowolnie położyła swoje dłonie na mojej szyi przedłużając pocałunek. Wiedziałem jak mam ją zamknąć. Harry po pewnym czasie wybiegł z pokoju jak pojebany, zaś moja towarzyszka wyczołgała się spod biurka zagryzając dolną wargę. Ja oczywiście wyszedłem od razu za nią nerwowo przejeżdżając swoją dłonią po czarnych włosach.
- Idę zapalić – wybełkotałem chwytając paczkę papierosów i pokierowałem się w stronę tarasu, biorąc jednego do ust. Kiedy go zapaliłem poczułem się wolny, lecz gdy się nim zaciągnąłem wypuszczając dym ulżyło mi. Cholernie mi ulżyło.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Caroline była jakaś dziwna. Bezbronnie usiadła na kanapie podsuwając swoje kolana do brody nic przy tym nie mówiąc. Usiadłam obok niej ogarniając z ramienia kosmyki swoich rudych włosów, a gdy ta oparła na nim swoją głowę cicho westchnęłam.
- Pocałował mnie – wybełkotała upewniając się czy jesteśmy same. W jej oczach pojawiło się coś, czego nigdy nie widziałam. Nie za bardzo wiedziałam o kogo chodzi. Nigdy nie potrafiłam domyślić się w takich sprawach.
- Wiem, że Niall cię pocałował – powiedziałam po chwili ciszy z nutką szczęścia, lecz ta dziwnie kiwnęła głową w stronę tarasu, nie potrafiąc wydusić z siebie imienia chłopaka. Zayn ? To on zetknął swoje wargi z jej ? Co za skurwysyn ! Odsunęłam się od Caroline wstając z kanapy, po czym sama poszłam w stronę chłopaka, który cicho westchnął pod nosem. Teraz zauważyłam, że Louis siedział w swoim pokoju, zaś Nath wraz z Niall'em gdzieś poszli.
- Zayn ? Mogę Cię o coś zapytać ? - wybełkotałam na co ten skinął głową. Wzięłam głęboki wdech spokojnie wypuszczając powietrze, chodź buzowało mnie mnie grono emocji. Ale co musiała czuć w tym momencie Car ? Sama nie wiedziałam i wolałam się tego nigdy nie dowiedzieć.
- Jeżeli coś do niej czujesz to jej to powiedz dobrze ? Dlaczego Caroline ? - wybełkotałam cicho delikatnie opierając swoją głowę na jego ramieniu. Nie odzywał się. Milczał niczym grup, więc wyszłam z tarasu kierując się do pokoju Lou, który siedział na łóżku.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Nie miałem ochoty na zabawę w podchody. Nigdy tego nie lubiłem. Nie w momencie, kiedy przyjechała Nath. Postanowiliśmy iść do centrum Londynu, właściwie kiedy zobaczyłem znaną nam fontannę zagryzłem dolną wargę chwytając dziewczynę w talli i przysuwając cholernie blisko.
- Pamiętasz ? Tu się pocałowaliśmy pierwszy raz – wybełkotałem kładąc jedną dłoń na jej policzku, którego gładziłem opuszkami palców. Jej oczy skrywały cholerną tajemnicę. Przysunąłem swoją twarz do jej, a nasze usta złączyły się w jedną całość. Znowu to poczułem, a mianowicie to jakby ktoś potraktował mnie paralizatorem. Właściwie moje uczucie do niej nigdy nie wygasło. Ba ! Nie mogłem zapomnieć o jej pełnych nadziei oczach, uśmiechu którym obdarowywała mnie z samego rana, czy choćby jej chodzenia w samej bieliźnie po pokoju. Pierwsza miłość nigdy nie umiera. Wsunąłem swój język do jej ust delikatnie gładząc nim podniebienie, a ta wcisnęła swoją dłoń pod moją koszulkę gładząc mój tors zimnymi opuszkami palców. Chciałem ją mieć tylko dla Siebie. Tylko po to, aby była kimś więcej niż przyjaciółką. Chciałem, aby była moją własnością już na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz