" W Twoje ramiona,mocno wtulony zawsze będę kochał Cię i gdy uciekniesz mi
gdzieś za Tobą będę biegł,by znaleźć Cie na końcu gdzieś. " - W Twoich ramionach. "
Minęło
kilka dni. Nareszcie nadszedł Nowy Rok, gdzie wszyscy byli
zabiegani. No tak dziś nasz ślub z Louisem, więc z tego powodu od
rana buszowałam u Caroline, która cały czas robiła coś z moją
fryzurą, zaś Niall pomagał Lou, a małym Tommy'm opiekował się
Harry zresztą chłopaków.
- Więc
jak planujecie zaadoptować z Niall'em dziecko ? - skierowałam
pytanie do przyjaciółki, która tylko skinęła twierdząco głową,
kończąc robić mi koka. Caroline była lepsza, niż jakikolwiek
fryzjer czy, też makijażysta.
- Już
wiecie jak będzie miało na imię dziecko ? - zadałam jej kolejne
pytanie, a gdy ta pociągnęła mnie za nadgarstek momentalnie
wstałam zakładając suknie ślubną, którą wybierała moja
przyjaciółką. Nie mogłam oderwać od niej oczów. Blond włosy
Caroline tak delikatnie opadały na gołe ramiona, a jej zielona
sukienka i Irlandzkie dodatki wprost były świetne.
- Najprawdopodobniej
Claudia – rzuciła w moją stronę zabierając się za robienie
makijażu, a kiedy go zrobiła wpięła w moje włosy welon ciut
podenerwowana tym wszystkim, lecz co ja miałam powiedzieć ? Miałam
stanąć na ślubnym kobiercu, zawierając przysięgę małżeńską,
którą z Louisem sami sobie wymyśliliśmy. Ale bolało mnie
cholernie bardzo to, że nie było przy mnie moich rodziców. Tak
zginęli w wypadku samochodowym, więc dlatego ojciec Caroline był
dla mnie jak mój własny.
- A
Twój ojciec będzie ? - zapytałam nie wiedząc nawet po co, gdyż
w jej oczach stanęły łzy. Musiało jej być cholernie przykro, że
Matth od tak olewał każdy jej telefon. Pewnie był zajęty, z nową
już żoną. Nareszcie nadeszła ta godzina. Limuzyną pojechaliśmy
do kościoła, gdzie zostałam zaprowadzona przez swoją
przyjaciółkę ( bo tak ustaliłyśmy ) do ołtarza. Ta delikatnie
musnęła mój policzek, zaś ja ujęłam dłoń Lou spoglądając w
jego oczy.
- Ja
Louis Tomlinson biorę Ciebie Agnes Williams za żonę. Ślubuję Ci
miłość, wierność i to, że nie opuszczę Cię już do śmierci.
Chcę z Tobą spędzać każdy najpiękniejszy dzień. Chcę
wspierać Cię w trudnych chwilach Twojego życia. Chcę być przy
Tobie do końca naszego życia. - powiedział mój narzeczony
wsuwając mi obrączkę na palec, a po moim policzku spłynęła
łza. Cholera Agnes nie rozmazuj się ! Nie teraz ! - pomyślałam
spoglądając w oczy Lou i wzięłam głęboki wdech.
- Ja
Agnes William biorę Ciebie Louis'ie Tomlinson za męża. Ślubuję
Ci miłość, wierność i to, że nie opuszczę Cię, aż do
śmierci. Chcę spędzać z Tobą każdy dzień. Chcę budzić i
zasypiać przy Tobie. Chcę być szczęśliwa. - powiedziałam, a
gdy obrączka znalazła się już na jego palcu nasze usta same się
złączyły. Pocałunek trwał długo, jednak przed tym zauważyłam
jak zapłakana Caroline przytula się do Niall'a co było w cholerę
słodkie.
.•*´`*•. .•*´`*•
Gdy
znaleźliśmy się na sali Agnes wraz z Lou od razu powędrowali na
środek tańczyć. Przyznam Louis nieźle wywijał, zaś ja oparłam
swoją głowę na ramieniu Niall'a. Cieszyłam się, że dzieliliśmy
stolik wraz zresztą chłopaków i tych zakochanych co nawet teraz
zbytnio byli zajęci sobą.
- Harry
podaj mi proszę kieliszek z wódką – rzuciłam w jego stronę, a
ten nie pytając się o nic podał mi go, więc wypiłam go jednym
duszkiem nie zastanawiając się nad tym, co może się takiego po
nim stać. Jak dobrze pamiętam, wyżłobiłam sama całą butelkę,
po której w mojej głowie zaczęło ciut wirować. Alkohol zaczął
działać. Chwyciłam kolejną butelkę otwierając ją i upiłam z
niej kilka łyków nucąc coś pod nosem.
- Caroline
może już dość ? - odezwał się blondyn, na co ja skierowałam
na niego swoje brązowe oczy, a ten natychmiastowo wyrwał mi
butelkę, ale na całe szczęście była jeszcze jedna, więc
momentalnie ją otworzyłam i po raz kolejny zaczęłam pić.
- Zabieraj
łapska Horan – syknęłam w jego stronę, czując jego dłoń na
swoim ramieniu po czym wstałam z krzesła i ciut chwiejnym krokiem
pokierowałam się na taras. Niby ślub Agnes, a mi już zaczyna
odpierdalać. Usiadłam na małych schodkach wylewając alkohol w
kwiatki, po czym zamknęłam swoje oczy, a po moim policzku spłynęła
słona łza, którą szybko starłam czując czyjeś dłonie na
swoich ramionach. Był to Niall. Usiadł obok przytulając mnie do
siebie, ale ja ( nieźle wstawiona ) odepchnęłam go od siebie.
- Ty
myślisz, że ja nie widziałam jak przytulałeś do Siebie Shanel ?
Myślisz, że ja jestem ślepa ? Nie Niall wręcz przeciwnie, mam
doskonały wzrok ! - wykrzyczałam mu prosto w twarz cicho
wzdychając pod nosem, a ten chwycił mnie za nadgarstki próbując
mi wszystko wyjaśnić. Oczywiście zaczął od tego, że Shanel
jest tylko jego przyjaciółką, a przytulił ją okazując ową
przyjaźń.
- Kłamstwo
to sobie wciskaj chłopakom. Ja … - i w ty momencie przerwałam
wyrywając mu się po czym wstałam na równe nogi zdejmując
pierścionek zaręczynowy z palca.
- Ja
nienawidzę Cię Horan ! Po prostu nienawidzę ! Prowadź sobie
życie z Shanel nie ze mną ! Nie jesteśmy już nikim dla Siebie
rozumiesz ? Nikim ! - wykrzyczałam po chwili ciszy rzucając w
niego pierścionkiem. Nie zwracałam szczególnej uwagi na ból,
który właśnie teraz ogarniał moje serce. Chwiejnym krokiem
pokierowałam się na sale siadając obok Harolda opierając
odruchowo swoją głowę na jego ramieniu.
.•*´`*•. .•*´`*•
Zachowanie
Caroline było dziwne. Przyglądałem się pierścionkowi nie wiedząc
co mam teraz zrobić. Była pijana. Ba nawalona jak nigdy i właśnie
teraz potrafiła wykrzyczeć mi prawdę prosto w twarz zrywając
uczucie, które było pomiędzy nami. Wstałem ze schodków sam
wracając na salę, a widząc ją z Harry'm nie potrafiłem nic
powiedzieć. Pięknie teraz pociesza się w ramionach mojego
przyjaciela. Chwyciłam kieliszek wódki, sam wypijając go duszkiem,
ale najwidoczniej moja ukochana miała dość mojego widoku, więc
poprosiła Liam'a, aby odwiózł ją do mieszkania. Tak, też zrobił.
Przeprosił Danielle wychodząc razem z dziewczyną, która ogarniała
moje myśli.
- Niall
wszystko w porządku ? - usłyszałem głos swoich przyjaciół,
których zmierzyłem od góry do dołu zastanawiając się jak mam
im to wszystko powiedzieć. Walić prosto z mostu, czy też udawać,
że nic takiego się nie stało ? Raczej wolę tą pierwszą wersję.
- Zerwaliśmy
zaręczyny. Caroline nie chce mieć z takim skurwysynem jak ja nic
wspólnego. - powiedziałem im wszystko co do słowa, ale oni nie
zbyt mogli w to uwierzyć, po prostu nie potrafili nic z siebie
wykrztusić. Wypiłem kilka drinków, sam postanawiając wracać,
więc Liam miał kolejny kurs. Szybko wszedłem do mieszkania
zdejmując buty, po czym wszedłem do swojego pokoju, a widząc
Caroline posłałem jej delikatny uśmiech. Ta wstała z łóżka
zarzucając mi swoje dłonie na szyje, po czym wpiła się w moje
wargi pozbywając się mojej marynarki i tak oboje wylądowaliśmy
na łóżku. Zdjąłem z niej zieloną sukienkę, a kiedy byliśmy w
samej bieliźnie wszystko zaczęło się rozkręcać. Zaczęłam
muskać jej szyję, dekolt, aż w końcu bielizna mojej ukochanej
tak jak moje bokserki wylądowały na podłodze i wszedłem w nią zaczynając na początku wszystko delikatnie, lecz potem zrobiło się ostro. Caroline wbiła delikatnie swoje paznokcie w moje plecy wydając przy tym ciche jęki rozkoszy, a czasem nawet wykrzykując przy tym moje imię.W końcu opadłem wygodnie obok niej na łóżku cholernie zmęczony,
przykrywając nas kołdrą, po czym wpiłem się w jej wargi
delikatnie gładząc językiem jej podniebienie. Kiedy się od niej
oderwałem, ta wtuliła się w mój nagi tors i oboje zasnęliśmy.
Agnes wczoraj obchodziliśmy tą naszą 2 miesięcznice, a dziś ja obchodzę ten cholerny miesiąc z nim. Wiesz, jeżeli mam być szczera to właśnie Ty jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. + wybaczcie, za zboczony fragment ale emocje mnie podniosły. - Caroline xoxo
Co tak krótko :c I wybaczam zboczony fragmet :D ( Agnes samo zło w koncu sama Cię do tego namawiała :* )
OdpowiedzUsuńTy dla mnie też jesteć w cholerę ważna i nie umiem tego ubrać w słowa. Obiecuję, że jak do Ciebie przyjadę, to wyściskam Cię za te wszystkie miesiące i dni razem wzięte i za każdy z osobna i nie puszczę za cholerę, choćby i mieliby mi przyłożyż pistolet do głowy ♥ Kocham Cię ;*;*;*;*;* ♥♥♥♥♥