wtorek, 3 kwietnia 2012

[10] Jeden moment, jedno życie.


Cichy szept roznosił się po całym pokoju. Byłam szczęśliwa. Miałam przy sobie Niall'a Horana. Mój ideał. Moja dłoń delikatnie gładziła jego tors, lecz to nie trwało długo, ponieważ oboje zaczęliśmy być głodni. Wstałam niechętnie z łóżka, a gdy mój ukochany miał już ubierać spodnie cicho westchnęłam.
- Kochanie możesz nawet zdjąć te bokserki, bo ja wolę Ciebie nawet nago – wymamrotałam delikatnie muskając jego usta, po czym założyłam szlafrok kierując się do kuchni, gdzie z lodówki wyjęłam słoik dżemu robiąc nam kanapki. Chwyciłam jedną wkładając mu do buzi, zaś ten klepnął mnie delikatnie w tyłek robiąc dziwną minę. On i Ja. Teraz tu. Nie stanowiliśmy już „ ja „ i „ ty „ stanowiliśmy jedno wielkie „ MY „. Byliśmy szczęśliwi. Szczęśliwi bez ograniczeń.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Spojrzałem w jej pełne miłości oczy, po czym zaśmiałem się cicho pod nosem dojadając kanapkę, którą mi zrobiła. Nath była świetną kucharką. Uwielbiałem jej muffiny, naleśniki, a nawet spalona pizza cholernie mi smakowała. Nigdy nie przejąłem się tym co jem, zazwyczaj obchodziło mnie kto to zrobił. Zabrałem talerz ponownie kierując się do sypialni, gdzie znów znaleźliśmy się w łóżku, tym razem ona opierała swoją głowę na moim ramieniu delektując się dżemem truskawkowym.
- Wiesz lubię Cię w tym staniku – wyszeptałem jej cicho do ucha wodząc palcem po jej czarnym biustonoszu, który na niej wyglądał doskonale. Bardziej doskonale niż na kim innym.

      .•*´`*•. .•*´`*•

I znów zaczął się problem. Mianowicie nie mieliśmy klucza to tych zjebanych kajdanek. Cholera co on to miał za szajs. Oboje z Zayn'em postanowiliśmy wracać do mieszkania.
- Ja otwieram, zaś ty zamykasz – wymamrotałam otwierając drzwi i pociągnęłam go tak cholernie mocno, że wylądowaliśmy na ścianie. Cicho wyszeptałam coś pod nosem kiedy zostały zamknięte. Całe szczęście dom chłopaków nie znajdował się tak daleko. Gdy się w nim znaleźliśmy pokierowaliśmy się do pokoju Harolda, który siedział na łóżku zaczytany w książkę.
- Gdzie kluczyk ! - wrzasnęłam, kiedy ten skierował na nas swój wzrok wskazując na łazienkę. Miałam nadzieję, iż tam go znajdziemy. Podbiegłam do drzwi ciągnąc Malika, a gdy otworzyłam je moje oczy zrobiły się większe. Agnes siedziała na blacie mając na sobie koronkową, czarną bieliznę, zaś Lou był w samych bokserkach. Zasłoniłam chłopakowi oczy cicho wzdychając.
- Nie ma go Harry ! Nie ma go ! - zaczęłam panikować zamykając drzwi i tupnęłam nogą nie wiedząc co mam robić. Nigdy nie wiedziałam co mam w takich momentach robić. Moje serce biło tak cholernie mocno, przez co ledwo mogłam złapać oddech.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Nie zbyt przejąłem się tym zniknięciem kluczyka. W końcu lepiej dla mnie, gdyż mogłem Caroline mieć cały czas przy sobie. 
- Trudna poszukamy jutro – powiedziałem wzruszając ramionami po czym pociągnąłem, ją do swojego pokoju, gdzie rzuciłem się na łóżko, a ona wylądowała na mnie. Nasze wargi przez uderzenie spotkały się jak opętane. Jakby krzyczały, to jak jesteśmy dla siebie stworzeni. Jakby pragnęły miłości. Położyłem swoje dłonie, na jej pośladkach delikatnie je ściskając, lecz gdy ta oderwała się ode mnie kładąc obok wbiłem swój wzrok w sufit.
- Czyli śpisz dziś ze mną – wyszeptałem od razu po pocałunku. W głębi duszy moje serce skakało jak popierdolone. Jakbym miał zaraz umrzeć na zawał. Tak bardzo darzyłem ją miłością. Każdy dotyk sprawiał mnie o ciarki, o stan nieopanowanych emocji. Nawet nie miłe słowa brzmiały z jej ust cholernie słodko. Podniosłem się po czym nachyliłem się nad nią, kiedy do pokoju wbiegł Harry, Liam, Agnes i Lou patrząc na nas dość dziwnie.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Wyglądali uroczo. Przynajmniej ja tak twierdziłem. Przejechałem otwartą dłonią po swoich włosach nieco zakłopotany, po czym rozejrzałem się po pomieszczeniu. Niall'a nie było. Był zajęty tą swoją nową dziewczyną, zaś my kiedy dowiedzieliśmy się o owych kajdankach nie wiedzieliśmy co robić.
- Liam widzisz mamy problem – powiedział Harry, na co ja skinąłem głową od razu każąc mu się rozbierać. Styles momentalnie zdjął wszystkie ubrania, a kiedy wypadł z nich kluczyk podniosłem go chowając do kieszeni. Harry gdzieś zniknął, zaś my odwróciliśmy się na pięcie kierując do kuchni. Lou oczywiście zaczął narzekać, aby nikt nie mówił im o owym znalezisku.
- Żartujesz Lou ? Przecież nie jesteśmy matoły – powiedziałem po chwili ciszy widząc jak loczek wybiega do ich pokoju z aparatem krzycząc coś w stylu „ Uśmiech dzieci słońca ! „, na co my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Nie wiedzieliśmy co oni tam wyprawiają, a nikomu nie chciało się sprawdzać.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Wbiegłem do pokoju z aparatem, aby upamiętnić tą chwile. Oni razem, leżąc w jednym łóżku i na dodatek spięci puchowymi kajdankami. Normalnie słodko. Wyglądali idealnie. Byli by doskonałą parą.
- Uśmiech ! Uśmiech ! - wrzeszczałem jak pojebany, do czasu kiedy Agnes i Louis nie wyciągnęli mnie z stamtąd siłą. Oczywiście mój ukochany marchewkożerca zaczął mi tłumaczyć, że nie mogę tak robić. Pięknie traktował mnie jak małego, pięcioletniego chłopczyka, lecz może z natury taki byłem.
- Uśmiech Agnes ! Uśmiech ! - wrzasnąłem karząc jej pozować w szlafroku, który akurat miała na sobie. Nie chciała tego. Od razu schowała się za chłopaka, robiąc naburmuszoną minę. Jej wzrok mówił „ Harry Styles zagniesz martwy ! „, ale ja nie chciałem też umierać. Obiecałem im, że zdjęcia nie wyjdą na jaw lecz ja to ja a wszystko może się zdarzyć.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Sensacja dnia. Leżenie spięci kajdankami. Próbowałam sobie przypomnieć jak się uwalniali na filmach. Nie które rzeczy na pewno nie wypalą.
- Malik masz wsuwkę ? - zapytałam ciekawa spoglądając w jego oczy, a ten wskazał na przednią kieszeń z spodniach. Momentalnie wsunęłam do niej dłoń próbując trafić w zamek, a gdy kajdanki trochę się poluźniły odetchnęłam z ulgą. Co mi to dało ? Trochę wolności, gdyż do tego wszystkiego był potrzebny kluczyk.
- Co za chujs... - szepnęłam czując po chwili wargi chłopaka na swoich. On bez problemu posadził mnie w takiej pozycji, że leżałam na nim okrakiem nie chcąc przerywać pocałunku. Wszystko było cudowne, cholernie wszystko. Wolną dłonią przejechałam po jego policzku, a Zayn tym razem leżał na mnie. Jego brązowe tęczówki momentalnie spojrzały w moje na chwilę odrywając nasze wargi, lecz nie na długo. Wpił się w nie z cholernym pożądaniem wkładając swoją dłoń pod moją bluzkę i opuszkami palców zaczął zataczać na moim brzuchu kółeczka. Chciałam tego. Cholernie chciałam mu się teraz oddać, aby wszystko było tak jak sobie wyobraziłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz