poniedziałek, 16 kwietnia 2012

[19] Wszystko sprawia, że jesteś piękna.


 " Nie musisz być superbohaterem, wręcz przeciwnie. Bądź sobą. Słodkim, romantycznym skurwysynem. " - by.me

Minęło kilka tygodni za nim wszystko wróciło do normy. Tylko Agnes jakoś się zmieniła jakby w sobie coś dusiła. Siedziałam na kanapie mając podkulone kolana pod brodę, a swoje brązowe tęczówki wbiłam w ekran telewizora.
- Co robisz Caroline ? - głos Agnes wyrwał mnie z zamyślenia. Od razu przeniosłam na nią swoje oczy ogarniając z ramion blond włosy. Dlaczego je zafarbowałam ? Ponieważ chciałam coś w sobie zmienić, chciałam poczuć się szczęśliwsza. Chwyciłam jeden kosmyk owijając go wokół palca.
- Czekam na Niall'a, poszedł gdzieś z Zayn'em jakieś dwie lub trzy godziny temu – odpowiedziałam na jej pytanie dość niepewnie, na co rudowłosa podeszłam do kanapy i objęła mnie ramieniem tak, że spokojnie mogłam oprzeć na nim głowę. 
- Bo Niall, on ja po prostu przyłapałam go ostatnio z... - dalej nie musiała wyjaśniać. W tym momencie chłopcy weszli do mieszkania, na co ja przeżyłam mały szok. Mój ukochany z papierosem w ustach. Normalnie pięknie. Wstałam z kanapy kierując się do pokoju Niall'a, gdzie rzuciłam się na łóżko powstrzymując łzy, które od tak napływały mi do oczów. Po prostu nie mogłam zrozumieć tego wszystkiego już kompletnie.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Nie wiedziałem o co chodzi. Caroline pobiegła do pokoju, zaś Agnes zmierzyła mnie piorunującym spojrzeniem na co zgasiłem papierosa i sam pokierowałem się za dziewczyną. Westchnąłem cicho po czym podeszłam do łóżka siadając na nim i zagryzłem swoją dolną wargę.
- Jak długo to trwa ? Niall kurwa ! - wrzasnęła moja ukochana podnosząc się, a jej wzrok mimo zwątpienia wbił się w moje niebieskie tęczówki. Przeczesałem nerwowo swoje blond włosy mrużąc przy tym oczy. To co teraz czułem było nie do opisania. Po prostu było mi ciężko i nie tylko mi, gdyż jej także.
- Od kiedy byłaś w szpitalu i wróciliśmy do Londynu – odpowiedziałem po chwili namysłu, a ta cała zapłakana chwyciła ramkę z naszym zdjęciem chcąc nim rzucić o ścianę, lecz ja chwyciłem ją za nadgarstki przyciągając do siebie i bez zastanowienia wpiłem się w jej malinowe wargi. Ręce dziewczyny objęły mój kark, zaś ja swoją jedną dłoń ułożyłem na jej policzku gładząc go opuszkami palców. 
- Nienawidzę Cię Niall, po prostu Cię nienawidzę – wyszeptała kiedy to braliśmy oddech, aby ponownie powrócić do całowania. Delikatnie czubkiem swojego języka gładziłem jej podniebienie. Nawet nie wiedząc kiedy moja czerwona koszulka polo wylądowała na podłodze tak jak i jej. Oderwałem się od jej warg, tym razem delikatnie muskając szyję dziewczyny tak jak i okolice jej biustu. Wszystko było by cudownie do czasu, kiedy ktoś nie wbiegł by do pokoju.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Chciałam się dowiedzieć, czy wszystko jest już w normie. Wbiegłam szybko na górę, otwierając drzwi, a widząc ich razem w jednym łóżku zrobiłam wielkie oczy.
- Jezus Maryja ! Matko Boska Częstochowska ! Umieram ! Louis ! Umieram ! - wrzasnęłam na całe gardło, a gdy usłyszałam cholerny huk i poczułam dłonie ukochanego na swoich ramionach cicho odchrząknęłam pod nosem. W pewnym momencie zaczęło robić mi się słabo, poczułam cholerne skórze.
- Kurwa wody płodowe mi odeszły ! Louis ! - ponownie pisnęłam na co moja przyjaciółka jak opętane wyskoczyła z łóżka szukając telefonu. Co z tego, że była w samym staniku właściwie nic. Kiedy go znalazła wybrała numer na pogotowie mówiąc przez słuchawkę jak opętana. 
- Agnes oddychaj ! Oddychaj ! - zaczął Lou, na co ja chwyciłam go za koszulkę przyciągając do siebie ze złowieszczym spojrzeniem. Karetka przyjechała natychmiastowo. Od razu posadzili mnie na wózek kierując się w stronę sali przeznaczonej do porodu. Założyłam ten zasrany niebieski fartuch, po czym położyłam się na łóżku. Louis wraz z innymi znaleźli się tam natychmiastowo, lecz tylko jego wpuścili. Delikatnie ujął moją dłoń spoglądając w moje oczy.
- Oddychaj ! Przyj Agnes ! Przyj ! - zaczął zdenerwowany, na co ja ponownie chwyciłam go za koszulkę przyciągając na tyle blisko, że mogłam poczuć jego oddech na swojej twarzy. 
- Zamknij się bo cię wypierdolą ! - wrzasnęłam już z bólu, po czym chwyciłam się za brzuch nie wiedząc co robić. Lekarze woleli postąpić inaczej, więc wyprosili mojego ukochanego, aby przypadkiem nie wylądował na środku sali przez długi czas leżąc na podłodze.  

 .•*´`*•. .•*´`*•

Minuta była cierpieniem dla nas wszystkich. Przestraszony Louis pytał wszystkich pielęgniarzy, lekarzy co się dzieje z jego skarbem, zaś ja opierałam swoją głowę na ramieniu Niall'a.
- Przepraszam Niall. Przepraszam za to wszystko – te słowa padły cholernie szybko, tak jak cholernie szybko jego wargi znalazły się na moich wprawiając mnie w stan małego zapomnienia. Posłałam mu delikatny uśmiech, po czym skierowałam swoje brązowe tęczówki na innych cicho wzdychając pod nosem. Całe szczęście po kilku minutach lekarz wyszedł z sali mówiąc, że tylko osoby o mocnych nerwach mogą wejść. Zerwałam się na równe nogi z krzesła chwytając blondyna za nadgarstek tak jak i Lou, a gdy tam weszliśmy dostałam małego szoku. Agnes uśmiechała się tak jakby sama do siebie trzymając mały niebieski kocyk. Z chęcią podeszłam do łóżka spoglądając na niemowlę cicho chichocząc pod nosem.
- Mały Lou junior – szepnęłam czując jak Niall obejmuje mnie w pasie, przez co zabawnie poruszyłam brwiami. Louis musnął wargi ukochanej, i zabrał niemowlę na ręce tak jakby miał zamiar krzyczeć, że ma syna. 
- Może Ty też sobie z Horanem takie zrobisz – rzuciła w moją stronę Agnes, na co blondyn musnął swoimi delikatnymi wargami moją szyję przez co ja wzruszyłam tylko ramionami zastanawiając się nad ową propozycją.
- Nie utrzymałabym dwóch żarłoków w domu – powiedziałam, ze śmiechem na ten z łatwością przerzucił mnie przez ramie cicho mamrocząc coś pod nosem. Louis oddał swojego syna Agnes, po czym wybiegł z sali jak popierdolony krzycząc „ Mały Tommy się urodził czaicie ! Jestem ojciec ! Pierdolić system ! „, przez co mi także chciało się wybuchnąć śmiechem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz