" Nie musisz być superbohaterem, wręcz przeciwnie. Bądź sobą. Słodkim, romantycznym skurwysynem. " - by.me
Minęło
kilka tygodni za nim wszystko wróciło do normy. Tylko Agnes jakoś
się zmieniła jakby w sobie coś dusiła. Siedziałam na kanapie
mając podkulone kolana pod brodę, a swoje brązowe tęczówki
wbiłam w ekran telewizora.
- Co
robisz Caroline ? - głos Agnes wyrwał mnie z zamyślenia. Od razu
przeniosłam na nią swoje oczy ogarniając z ramion blond włosy.
Dlaczego je zafarbowałam ? Ponieważ chciałam coś w sobie
zmienić, chciałam poczuć się szczęśliwsza. Chwyciłam jeden
kosmyk owijając go wokół palca.
- Czekam
na Niall'a, poszedł gdzieś z Zayn'em jakieś dwie lub trzy godziny
temu – odpowiedziałam na jej pytanie dość niepewnie, na co
rudowłosa podeszłam do kanapy i objęła mnie ramieniem tak, że
spokojnie mogłam oprzeć na nim głowę.
- Bo
Niall, on ja po prostu przyłapałam go ostatnio z... - dalej nie
musiała wyjaśniać. W tym momencie chłopcy weszli do mieszkania,
na co ja przeżyłam mały szok. Mój ukochany z papierosem w
ustach. Normalnie pięknie. Wstałam z kanapy kierując się do
pokoju Niall'a, gdzie rzuciłam się na łóżko powstrzymując łzy,
które od tak napływały mi do oczów. Po prostu nie mogłam
zrozumieć tego wszystkiego już kompletnie.
.•*´`*•. .•*´`*•
Nie
wiedziałem o co chodzi. Caroline pobiegła do pokoju, zaś Agnes
zmierzyła mnie piorunującym spojrzeniem na co zgasiłem papierosa i
sam pokierowałem się za dziewczyną. Westchnąłem cicho po czym
podeszłam do łóżka siadając na nim i zagryzłem swoją dolną
wargę.
- Jak
długo to trwa ? Niall kurwa ! - wrzasnęła moja ukochana podnosząc
się, a jej wzrok mimo zwątpienia wbił się w moje niebieskie
tęczówki. Przeczesałem nerwowo swoje blond włosy mrużąc przy
tym oczy. To co teraz czułem było nie do opisania. Po prostu było
mi ciężko i nie tylko mi, gdyż jej także.
- Od
kiedy byłaś w szpitalu i wróciliśmy do Londynu –
odpowiedziałem po chwili namysłu, a ta cała zapłakana chwyciła
ramkę z naszym zdjęciem chcąc nim rzucić o ścianę, lecz ja
chwyciłem ją za nadgarstki przyciągając do siebie i bez
zastanowienia wpiłem się w jej malinowe wargi. Ręce dziewczyny
objęły mój kark, zaś ja swoją jedną dłoń ułożyłem na jej
policzku gładząc go opuszkami palców.
- Nienawidzę
Cię Niall, po prostu Cię nienawidzę – wyszeptała kiedy to
braliśmy oddech, aby ponownie powrócić do całowania. Delikatnie
czubkiem swojego języka gładziłem jej podniebienie. Nawet nie
wiedząc kiedy moja czerwona koszulka polo wylądowała na podłodze
tak jak i jej. Oderwałem się od jej warg, tym razem delikatnie
muskając szyję dziewczyny tak jak i okolice jej biustu. Wszystko
było by cudownie do czasu, kiedy ktoś nie wbiegł by do pokoju.
.•*´`*•. .•*´`*•
Chciałam
się dowiedzieć, czy wszystko jest już w normie. Wbiegłam szybko
na górę, otwierając drzwi, a widząc ich razem w jednym łóżku
zrobiłam wielkie oczy.
- Jezus
Maryja ! Matko Boska Częstochowska ! Umieram ! Louis ! Umieram ! -
wrzasnęłam na całe gardło, a gdy usłyszałam cholerny huk i
poczułam dłonie ukochanego na swoich ramionach cicho odchrząknęłam
pod nosem. W pewnym momencie zaczęło robić mi się słabo,
poczułam cholerne skórze.
- Kurwa
wody płodowe mi odeszły ! Louis ! - ponownie pisnęłam na co moja
przyjaciółka jak opętane wyskoczyła z łóżka szukając
telefonu. Co z tego, że była w samym staniku właściwie nic.
Kiedy go znalazła wybrała numer na pogotowie mówiąc przez
słuchawkę jak opętana.
- Agnes
oddychaj ! Oddychaj ! - zaczął Lou, na co ja chwyciłam go za
koszulkę przyciągając do siebie ze złowieszczym spojrzeniem.
Karetka przyjechała natychmiastowo. Od razu posadzili mnie na wózek
kierując się w stronę sali przeznaczonej do porodu. Założyłam
ten zasrany niebieski fartuch, po czym położyłam się na łóżku.
Louis wraz z innymi znaleźli się tam natychmiastowo, lecz tylko
jego wpuścili. Delikatnie ujął moją dłoń spoglądając w moje
oczy.
- Oddychaj
! Przyj Agnes ! Przyj ! - zaczął zdenerwowany, na co ja ponownie
chwyciłam go za koszulkę przyciągając na tyle blisko, że mogłam
poczuć jego oddech na swojej twarzy.
- Zamknij
się bo cię wypierdolą ! - wrzasnęłam już z bólu, po czym
chwyciłam się za brzuch nie wiedząc co robić. Lekarze woleli
postąpić inaczej, więc wyprosili mojego ukochanego, aby
przypadkiem nie wylądował na środku sali przez długi czas leżąc
na podłodze.
.•*´`*•.
.•*´`*•
Minuta
była cierpieniem dla nas wszystkich. Przestraszony Louis pytał
wszystkich pielęgniarzy, lekarzy co się dzieje z jego skarbem, zaś
ja opierałam swoją głowę na ramieniu Niall'a.
- Przepraszam
Niall. Przepraszam za to wszystko – te słowa padły cholernie
szybko, tak jak cholernie szybko jego wargi znalazły się na moich
wprawiając mnie w stan małego zapomnienia. Posłałam mu delikatny
uśmiech, po czym skierowałam swoje brązowe tęczówki na innych
cicho wzdychając pod nosem. Całe szczęście po kilku minutach
lekarz wyszedł z sali mówiąc, że tylko osoby o mocnych nerwach
mogą wejść. Zerwałam się na równe nogi z krzesła chwytając
blondyna za nadgarstek tak jak i Lou, a gdy tam weszliśmy dostałam
małego szoku. Agnes uśmiechała się tak jakby sama do siebie
trzymając mały niebieski kocyk. Z chęcią podeszłam do łóżka
spoglądając na niemowlę cicho chichocząc pod nosem.
- Mały
Lou junior – szepnęłam czując jak Niall obejmuje mnie w pasie,
przez co zabawnie poruszyłam brwiami. Louis musnął wargi
ukochanej, i zabrał niemowlę na ręce tak jakby miał zamiar
krzyczeć, że ma syna.
- Może
Ty też sobie z Horanem takie zrobisz – rzuciła w moją stronę
Agnes, na co blondyn musnął swoimi delikatnymi wargami moją szyję
przez co ja wzruszyłam tylko ramionami zastanawiając się nad ową
propozycją.
- Nie
utrzymałabym dwóch żarłoków w domu – powiedziałam, ze
śmiechem na ten z łatwością przerzucił mnie przez ramie cicho
mamrocząc coś pod nosem. Louis oddał swojego syna Agnes, po czym
wybiegł z sali jak popierdolony krzycząc „ Mały Tommy się
urodził czaicie ! Jestem ojciec ! Pierdolić system ! „, przez co
mi także chciało się wybuchnąć śmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz