czwartek, 5 kwietnia 2012

[11] Cause I can love you more than this, yeah.


Słońce delikatnie dostawało się przez niebieskie żaluzje do naszego pokoju. Otworzyłam swoje brązowe tęczówki cicho wzdychając pod nosem. Lou nie było obok. On najwidoczniej chodził już po kuchni szukając czegoś dobrego. Najwidoczniej ? Myliłam się. Tomlinson wyszedł z łazienki w samych bokserkach po czym podszedł do mnie, delikatnie nachylił się a nasze usta spotkały się w idealną całość.
- Dziś mamy naszą randkę Lou – wyszeptałam podnosząc się i ogarnęłam swoje rude włosy z ramion zabierając ubranie. Stwierdziłam, że muszę iść wziąć porządną, relaksującą kąpiel. Jak stwierdziłam, tak zrobiłam. Żel o zapachu czekolady otulał moje zmysły, w których roiło się dość sporo pomysłów. Agnes cholera nie wymyślać, dziś randka – pomyślałam zamykając swoje oczy, a na mojej twarzy delikatnie zagościł uśmiech. Randka z moim ideałem. Gdy wyszłam z wanny porządnie wytarłam swoje ciało ubierając się. Założyłam krótką, czarną sukienkę ( która należała do Caroline ), wysuszyłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż puszczając sobie buziaka przed lustrem. Kiedy wyszłam Lou stał już gotowy. Był ubrany w elegancki garnitur ( szczegół ale miałam ochotę się za niego wziąć ). Wsunęłam na stopy czarne szpilki, po czym wyszliśmy. Lou zaprowadził mnie do limuzyny podając adres. Oparłam swoją głowę na jego ramieniu cicho wzdychając.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Obudził mnie cicho szept Harolda. Otworzyłam swoje oczy odwracając się na drugi bok, po czym spojrzałam na Zayn'a mierząc go wzrokiem od góry do dołu. Jego dłoń delikatnie gładziła mój policzek, a drugą podpierał swoje głowę. Stop ! Gdzie zniknęły kajdanki. Szybko zerwałam się z łóżka jak oparzona spoglądając na loczka.
- Dzięki bogu Harold – wrzasnęłam rzucając mu się na szyje i musnęłam jego policzek, a ten zrobił minę typu „ leci na mnie „. Chodź tak wcale nie było. Miałam dylemat między słodkim, nieśmiałym blondynem, a niegrzecznym, idealnie całującym chłopcem. Trudno wszystko nadejdzie w swoim czasie. Szybko wyszłam z pokoju kierując się do kuchni. Liam robić śniadanie obejmując swoją ukochaną od tyłu, po czym zaczął składać delikatne muśnięcia na jej szyi. Rzygać mi się chciało, widząc taki romans.
- Ja po kanapkę – wybełkotałam nieco speszona po czym wzięłam z talerza kanapkę robiąc kilka gryzów. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie szeroko więc bez problemu odwzajemniałam uśmiech.
- Caroline. Właśnie Liam jakby Zayn się pytał o mnie poszłam na miasto – wybełkotałam najpierw mówiąc swoje imię po czym skierowałam słowa do Liama odwracając się na pięcie. Założyłam swoje buty szybko wychodząc. Musiałam odetchnąć świeżym powietrzem. Musiałam odpocząć od tych wszystkich uczuć.

      .•*´`*•. .•*´`*•

W końcu dojechaliśmy do wielkiego budynku. Wysiadłem z limuzyny otwierając drzwi swojej ukochanej, po czym ująłem jej dłoń momentalnie wchodząc z nią do środka. Było pusto. No tak zarezerwowałem wszystko dla nas. Chciałem aby to był niezapomniany wieczór. Aby to było tylko dla nas. Odsunąłem Agnes krzesło, a gdy usiadła sam zająłem miejsce naprzeciwko niej chwytając menu.
- Poproszę sorbet z marchewką – powiedziałem do osobistego kelnera, zaś Agnes wzięła to samo. Delikatnie ująłem jej dłoń, a na jej twarzy pojawiły się dwa urocze rumieńce. Kelner bez problemu przyniósł nam zamówienie więc zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku przeprosiłem ukochaną wstając z krzesła, po czym podeszłam do małej sceny zabierając mikrofon.
- If I don't say this now I will surely break. As I'm leaving the one I want to take. Forgive the urgency but hurry up and wait. My heart has started to separate – zaśpiewałem po czym podszedłem do Agnes, a gdy wstała spojrzałem jej w oczy i delikatnie zacząłem gładzić jej policzek śpiewając dalej. Mogłem zauważyć w jej oczach łzy. Nie żalu, smutku tylko szczęścia i ten mały płomyczek nadziei, która ogarniała nas obojgu. Płomyczek dalszego życia, miłości. 
 - Be my baby. I'll look after you – zaśpiewałem na koniec wyłączając mikrofon po czym położyłem go na stolik przybliżając swoją twarz do jej i delikatnie otarłem łzy, które tak bezbronnie spływały po jej policzku.
- Jesteś taka piękna dla mnie – szepnąłem po chwili ciszy, po czym wpiłem się w jej wargi. Delikatnie wsunąłem swój język do jej ust gładząc nim jej podniebienie, gdy zawiesiła swoje dłonie na mojej szyi delikatnie przycisnąłem ją do siebie. W panującej ciszy można było usłyszeć tylko nasz przerywany oddech. Delikatnie odkleiłem się od niej zagryzając jej dolną wargę, po czym stwierdziliśmy, że będziemy wracać. Tak też zrobiliśmy. Ponownie ująłem jej dłoń wychodząc z nią i kierując się pieszo w stronę mieszkania.

      .•*´`*•. .•*´`*•

On i jego głos. Poczucie jego wargi na swoich. Randka będąca moim zbawieniem. Wolnym krokiem kierowaliśmy się w stronę mieszkania. Co jakiś czas zatrzymywałam się, aby móc spojrzeć w jego niebieskie, pełne miłości tęczówki. Louis moim życiem, marzeniem czy też snem. Nie przypuszczałam, że rozkleję się na naszej randce. Ale emocje opanowały moje serce. Opanowały moją duszę, przez co nie panowałam nad nimi. Weszliśmy w końcu do środka, gdzie poszłam pod prysznic. Założyłam jedną z koszulek Lou, a gdy wyszłam spojrzałam na lokowaną dziewczynę cicho wzdychając.
- Danielle miło Cię widzieć w zacnych progach. A gdzie Caroline ? - zapytałam nieco zmartwiona o swoją przyjaciółkę. Było dość późno a ona nie wróciła. Nie było jej. Próbowałam do niej dzwonić i nic. Cały czas nie odbierała. Lecz stop ! Clark nie było już dzieckiem. Była prawie dorosła, ale była dla mnie jak siostra. Jak osoba godna wsparcia. Odwróciłam się na pięcie po czym wróciłam do pokoju Lou rzucając się na łóżko i zasnęłam wtulona w jego nagi tors.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz