Słońce delikatnie dostawało się przez niebieskie
żaluzje do naszego pokoju. Otworzyłam swoje brązowe tęczówki
cicho wzdychając pod nosem. Lou nie było obok. On najwidoczniej
chodził już po kuchni szukając czegoś dobrego. Najwidoczniej ?
Myliłam się. Tomlinson wyszedł z łazienki w samych bokserkach po
czym podszedł do mnie, delikatnie nachylił się a nasze usta
spotkały się w idealną całość.
- Dziś mamy naszą randkę Lou – wyszeptałam
podnosząc się i ogarnęłam swoje rude włosy z ramion zabierając
ubranie. Stwierdziłam, że muszę iść wziąć porządną,
relaksującą kąpiel. Jak stwierdziłam, tak zrobiłam. Żel o
zapachu czekolady otulał moje zmysły, w których roiło się dość
sporo pomysłów. Agnes cholera nie wymyślać, dziś randka –
pomyślałam zamykając swoje oczy, a na mojej twarzy delikatnie
zagościł uśmiech. Randka z moim ideałem. Gdy wyszłam z wanny
porządnie wytarłam swoje ciało ubierając się. Założyłam
krótką, czarną sukienkę ( która należała do Caroline ),
wysuszyłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż puszczając sobie
buziaka przed lustrem. Kiedy wyszłam Lou stał już gotowy. Był
ubrany w elegancki garnitur ( szczegół ale miałam ochotę się za
niego wziąć ). Wsunęłam na stopy czarne szpilki, po czym
wyszliśmy. Lou zaprowadził mnie do limuzyny podając adres.
Oparłam swoją głowę na jego ramieniu cicho wzdychając.
.•*´`*•. .•*´`*•
Obudził mnie cicho szept Harolda. Otworzyłam swoje
oczy odwracając się na drugi bok, po czym spojrzałam na Zayn'a
mierząc go wzrokiem od góry do dołu. Jego dłoń delikatnie
gładziła mój policzek, a drugą podpierał swoje głowę. Stop !
Gdzie zniknęły kajdanki. Szybko zerwałam się z łóżka jak
oparzona spoglądając na loczka.
- Dzięki bogu Harold – wrzasnęłam rzucając
mu się na szyje i musnęłam jego policzek, a ten zrobił minę
typu „ leci na mnie „. Chodź tak wcale nie było. Miałam
dylemat między słodkim, nieśmiałym blondynem, a niegrzecznym,
idealnie całującym chłopcem. Trudno wszystko nadejdzie w swoim
czasie. Szybko wyszłam z pokoju kierując się do kuchni. Liam
robić śniadanie obejmując swoją ukochaną od tyłu, po czym
zaczął składać delikatne muśnięcia na jej szyi. Rzygać mi się
chciało, widząc taki romans.
- Ja po kanapkę – wybełkotałam nieco speszona
po czym wzięłam z talerza kanapkę robiąc kilka gryzów.
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie szeroko więc bez problemu
odwzajemniałam uśmiech.
- Caroline. Właśnie Liam jakby Zayn się pytał
o mnie poszłam na miasto – wybełkotałam najpierw mówiąc swoje
imię po czym skierowałam słowa do Liama odwracając się na
pięcie. Założyłam swoje buty szybko wychodząc. Musiałam
odetchnąć świeżym powietrzem. Musiałam odpocząć od tych
wszystkich uczuć.
.•*´`*•. .•*´`*•
W końcu dojechaliśmy do wielkiego budynku.
Wysiadłem z limuzyny otwierając drzwi swojej ukochanej, po czym
ująłem jej dłoń momentalnie wchodząc z nią do środka. Było
pusto. No tak zarezerwowałem wszystko dla nas. Chciałem aby to był
niezapomniany wieczór. Aby to było tylko dla nas. Odsunąłem Agnes
krzesło, a gdy usiadła sam zająłem miejsce naprzeciwko niej
chwytając menu.
- Poproszę sorbet z marchewką – powiedziałem
do osobistego kelnera, zaś Agnes wzięła to samo. Delikatnie
ująłem jej dłoń, a na jej twarzy pojawiły się dwa urocze
rumieńce. Kelner bez problemu przyniósł nam zamówienie więc
zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku przeprosiłem
ukochaną wstając z krzesła, po czym podeszłam do małej sceny
zabierając mikrofon.
- If I don't say this now I will surely break. As
I'm leaving the one I want to take. Forgive the urgency but hurry up
and wait. My heart has started to separate – zaśpiewałem po czym
podszedłem do Agnes, a gdy wstała spojrzałem jej w oczy i
delikatnie zacząłem gładzić jej policzek śpiewając dalej.
Mogłem zauważyć w jej oczach łzy. Nie żalu, smutku tylko
szczęścia i ten mały płomyczek nadziei, która ogarniała nas
obojgu. Płomyczek dalszego życia, miłości.
- Be my baby. I'll look after you – zaśpiewałem
na koniec wyłączając mikrofon po czym położyłem go na stolik
przybliżając swoją twarz do jej i delikatnie otarłem łzy, które
tak bezbronnie spływały po jej policzku.
- Jesteś taka piękna dla mnie – szepnąłem po
chwili ciszy, po czym wpiłem się w jej wargi. Delikatnie wsunąłem
swój język do jej ust gładząc nim jej podniebienie, gdy
zawiesiła swoje dłonie na mojej szyi delikatnie przycisnąłem ją
do siebie. W panującej ciszy można było usłyszeć tylko nasz
przerywany oddech. Delikatnie odkleiłem się od niej zagryzając
jej dolną wargę, po czym stwierdziliśmy, że będziemy wracać.
Tak też zrobiliśmy. Ponownie ująłem jej dłoń wychodząc z nią
i kierując się pieszo w stronę mieszkania.
.•*´`*•. .•*´`*•
On i jego głos. Poczucie jego wargi na swoich.
Randka będąca moim zbawieniem. Wolnym krokiem kierowaliśmy się w
stronę mieszkania. Co jakiś czas zatrzymywałam się, aby móc
spojrzeć w jego niebieskie, pełne miłości tęczówki. Louis moim
życiem, marzeniem czy też snem. Nie przypuszczałam, że rozkleję
się na naszej randce. Ale emocje opanowały moje serce. Opanowały
moją duszę, przez co nie panowałam nad nimi. Weszliśmy w końcu
do środka, gdzie poszłam pod prysznic. Założyłam jedną z
koszulek Lou, a gdy wyszłam spojrzałam na lokowaną dziewczynę
cicho wzdychając.
- Danielle miło Cię widzieć w zacnych progach. A
gdzie Caroline ? - zapytałam nieco zmartwiona o swoją przyjaciółkę.
Było dość późno a ona nie wróciła. Nie było jej. Próbowałam
do niej dzwonić i nic. Cały czas nie odbierała. Lecz stop ! Clark
nie było już dzieckiem. Była prawie dorosła, ale była dla mnie
jak siostra. Jak osoba godna wsparcia. Odwróciłam się na pięcie
po czym wróciłam do pokoju Lou rzucając się na łóżko i
zasnęłam wtulona w jego nagi tors.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz