Jego usta tak delikatnie składały pocałunek na
moich wargach. To poczucie bezpieczeństwa, poczucie, że jest się
dla kogoś ważnym. Delikatnie się od niego odsunęłam przygryzając
jego dolną wargę, a gdy wszyscy ulotnili się z pokoju pozbyłam
się koszulki Louisa. Według mnie mógł chodzić bez niej, w końcu
każdy zazdrościł mu takiego ideału. Delikatnie przejechałam
opuszkami palców po jego torsie, po czym wstałam z kanapy kierując
się do łazienki. Stanęłam przed lustrem poprawiając swoje rude
włosy.
- Agnes ale ty seksowna – wyszeptałam sama do
Siebie nie zwracając uwagi, że mój ukochany stał w drzwiach.
Podszedł do mnie chwytając w talli i posadził mnie na biały blat
tak, że opierałam się plecami o lustro. Wbiłam swój wzrok w
jego niebieskie tęczówki uśmiechając się dość uwodzicielsko.
.•*´`*•. .•*´`*•
Agnes cały czas uśmiechała się do mnie
łobuzersko. Delikatnie pozbyłem się jej koszulki rzucając ją w
kąt łazienki. Moje dłonie przejechały po jej klatce piersiowej,
zatrzymując się, aż na udzie, które zacząłem gładzić. Moja
twarz zbliżyła się do niej tak, że czubki naszych nosów się
stykały ale nie na długo. Zacząłem składać drobne pocałunki na
jej szyi, którą Agnes wygięła do tyłu ogarniając z niej swoje
rude kosmyki włosów. Podobało jej się to. Podobała jej się ta
nawet najdrobniejsza pieszczota. Zjechałem niżej tym razem muskając
okolice jej biustu. Muskając ? Zacząłem rysować na nim kółeczka
językiem. Paznokcie Agnes bezlitośnie wbiły się delikatnie w moje
plecy. Uwielbiałem kiedy tak robiła. Skierowałem swoje niebieskie
tęczówki w jej, po czym wpiłem się w malinowe wargi. Agnes
oplotła mnie swoimi nogami w pasie pozwalając mi na wszystko co
tylko zechcę. Kompletnie na wszystko.
.•*´`*•. .•*´`*•
Położyłam się na jego klatce piersiowej, a on
palcem rysował na moim brzuchu kółeczka. Przeszły przez mnie
ciarki. Niall Horan oparł się plecami o ścianę, po czym nachylił
się nade mną muskając moje wargi i cicho mamrocząc słowo „
Kocham Cię „ pod nosem. Stop czy on powiedział, że mnie kocha ?
Co do chuj.
- Niall ja muszę Ci coś powiedzieć. Za pewnie
czujesz coś do tej Caroline, ale ja... - przerwałam zagryzając
dolną wargę i sama przyjęłam pozycje siedzącą spoglądając na
swoje stopy. - Ja Cię kocham – wybełkotałam cicho chcąc już
wstać, lecz ten chwycił mnie za nadgarstek przyciągając do
siebie, a nasze wargi złączyły się w jedną całość. To
znaczyło więcej niż jakiekolwiek słowo. Wszystko znaczyło
więcej niż jakiekolwiek słowo.
.•*´`*•. .•*´`*•
Kochała mnie. W chuj mocno mnie kochała. Chciałem
jej szczęścia, tak jak szczęścia Caroline. Chciałem aby wszyscy
byli szczęśliwi, lecz kiedy zobaczyłem Zayn'a z czarnowłosą
uznałem, że dam jej spokój. Uznałem, że tak będzie lepiej.
Oderwałem się od warg Nath delikatnie przygryzając jej dolną po
czym cicho westchnąłem pod nosem.
- Bądź ze mną, bądź na zawsze ze mną. -
wyszeptałem ponownie czując dotyk jej wargi. Wepchnąłem swój
język do jej ust gładząc jej podniebienie, a ta zaczęła cicho
mruczeć. Zgodziła się. Jej dotyk znaczył więcej niż cokolwiek.
Miałem ją przy sobie. Blondynkę, której włosy tak seksownie
opadały na twarz, jej zgrabne nogi oplotły mnie w pasie. Nie miała
zamiaru już mnie wypuszczać. Chciała abym był jej i tylko jej.
.•*´`*•. .•*´`*•
Oderwałam się od Nikolasa słysząc dźwięk mojego
telefonu. Zayn. To on wydzwaniał do mnie cały czas. Nacisnęłam
czerwoną słuchawkę rzucając telefon na łóżko.
- To na czym skończyliśmy ? A tak – szepnęłam
ponownie wpijając się w jego wargi. Miałam gdzieś, że mój
telefon dzwonił. Zayn miał problem, bo teraz byłam cholernie
zajęta. Zajęta pałaniem miłością, do swojego byłego chłopaka.
Położyłam swoją dłoń na parapecie, kiedy to nagle wylądowałam
na podłodze. Nikolas spojrzał na mnie jak na wariatkę.
- No pomóż mi kurwa a nie gap się jak nie wiem
– powiedziałam wyciągając w jego stronę dłoń, a gdy pomógł
mi wstać usiadłam na parapecie zakręcając kosmyk swoich czarnych
włosów na palec. Chciałam nawiązać z nim jakąś rozmowę,
chciałam lecz nie mieliśmy już takich tematów jak zwykle. Teraz
mogłam zobaczyć, że byliśmy z dwóch odmiennych światów.
.•*´`*•. .•*´`*•
Siedziałem na łóżku w swoim pokoju. Przed moimi
oczami znów pojawił się obraz, kiedy pocałowaliśmy się. Wyjąłem
swój telefon wybierając numer Caroline. Niestety nie odbierała.
Wykonałem gdzieś z siedemdziesiąt połączeń i cały czas
włączała się poczta głosowa. Miałem dość. Dość tego
wszystkiego. Chciałem z nią porozmawiać o uczuciach, które do
niej pałałem. W końcu wstałem z łóżka zakładając swoją
koszulkę i wsunąłem na nogi buty kierując się do salonu, gdzie
siedział Liam. On doskonale wiedział o moich uczuciach, wiedział o
pocałunku. Wiedział o wszystkim co mnie dręczyło. Szybko
wyszedłem z mieszkania starając się przypomnieć jej adres, co nie
sprawiło mi zbytnej trudności. Wbiegłem tam jak opętany, a gdy
otworzyłem drzwi do jej pokoju, zobaczyłem jej smukłą sylwetkę w
objęciach jakiegoś lamusa. Podbiegłem do nich chwytając ją za
nadgarstek i przyciągając do siebie. Na marne. On ujął jej twarz
chcąc ją pocałować, ale ja momentalnie uderzyłem go pięścią w
nos.
- Malik ! Malik ! Przestań ! - krzyk Caroline
roznosił się po całym pokoju. Chłopak upadł zwijając się z
bólu, a ja na dodatek go oplułem. Chwytając swój telefon i
wybierając numer do Agnes, która bez problemu odebrała.
- Agnes dzwon na policje ! - wrzasnąłem słysząc
pisk Agnes, która momentalnie po tych słowach wykonała ów
telefon ( przynajmniej tak mi się wydawało, bo policjanci szybko
się zjawili ) zabierając chłopaka. Ulżyło mi. Cholernie ulżyło,
wiedząc, że ten laluś się od niej odczepi. Objąłem Caroline
ramieniem, lecz ta szybko mi się wyrwała i z płaczem pobiegła do
łazienki. Usłyszałem tylko przekręcanie się kluczyku.
Podszedłem do nich waląc w nie pięścią.
- Caroline ? Caroline do chuja otwórz ! -
zacząłem wrzeszczeć kopiąc w drzwi. Musiałem z nią
porozmawiać. Musiała mieć kogoś teraz przy sobie.
.•*´`*•. .•*´`*•
Bezbronnie usiadłam pod drzwiami czując jak łzy
spływają mi po policzkach. Zrobił to. Złamał mi serce, choćby
głupim ruchem. A może on był po prostu zazdrosny ? Brązowooki
dowalał się do drzwi jak opętany, a moje serce waliło niczym
młot, lecz czasem brakowało mi tchu. Wstałam z zimnych kafelek po
czym otworzyłem drzwi spoglądając na niego zapłakana.
- Mnie też zamkniesz – syknęłam zdenerwowana
wpuszczając go do środka. Ogarniała mną nienawiść. Nie
wiedziałam co mam robić, ale teraz miał swoje pięć minut do
popisu. Usiadłam pod ścianą, a chłopak zrobił to samo, więc
oparłam swoją głowę na jego ramieniu zagryzając dolną wargę.
Pamiętałam nasz pocałunek, pocałunek który zmienił tak
naprawdę wszystko. W cholerę wszystko.
.•*´`*•. .•*´`*•
- Musimy pogadać – wybełkotałem ujmując jej
twarz w swoje dłonie, po czym spojrzałem w kawowe oczy cicho
wzdychając. Nie miałem pojęcia od czego zacząć, ale skoro
miałem te cholerne pięć minut to musiałem jej wszystko
powiedzieć. - Kiedy nasze wargi się złączyły poczułem to.
To coś więcej niż nikotyna. Clark ja nie mogę zapomnieć o tym
pocałunku. Nie potrafię. A jeżeli moje zniknięcie ułatwi Ci
życie to zerwiemy ze sobą kontakt. Ale chcę abyś wiedziała, że
jesteś tą moją małą bezbronną dziewczynką – powiedziałem
ścierając delikatnie kciukiem łzy, które kapały na podłogę.
Musiałem jej to powiedzieć. Delikatnie musnąłem jej wargi po raz
ostatni po czym wstałem z kafelek chcąc już wyjść, lecz ona
chwyciła mój nadgarstek spoglądając na mnie z dołu. Jej oczy
szkliły od łez. Pełnych, upierdliwych łez.
.•*´`*•. .•*´`*•
Nie mógł zniknąć. Za cholerę nie mógł zniknąć
! Kiedy on się podniósł ja zrobiłam po chwili to samo zamykając
drzwi. Stanęłam na palcach przybliżając swoją twarz do jego tak,
że czubki naszych nosów się stykały, a wargi złączyły się ze
sobą w namiętnym pocałunku. Jego język delikatnie pieścił moje
podniebienie, a on sam przycisnął mnie do siebie tak delikatnie,
jakby się bał, że to tylko piękny sen. Sama się bałam. Bałam
się tych impulsów, uczuć. Bałam się życia, ale jeżeli to mi
pomoże to czasem warto spróbować.
- Zayn nie możesz zniknąć ! Nie możesz
rozumiesz ! - wrzasnęłam kiedy to oderwałam się od jego warg, a
ten wyszedł z łazienki. Chciałam go mieć teraz przy sobie więc
pobiegłam za nim, po czym stanęłam przed drzwiami chwytając go
za koszulę i przyciągając ciut bliżej do siebie.
- Jeżeli znikniesz będziesz wisiał na ścianie
i piszczał z bólu rozumiesz ? Jeżeli znikniesz rzucę się z okna
krzycząc, że Zayn Malik mi kazał, gdyż moje uczucia są nie do
rozwiązania. Jeżeli znikniesz zamorduje Cię – zaczęłam
chwytając to co miałam pod ręką, czyli różowe kajdanki ( tak
zajebałam je Haroldowi na wszelki wypadek ) i przypięłam się do
chłopaka cicho wzdychając. Był mi potrzebny. Potrzebny tu i teraz
jak nigdy. Potrzebny bardziej niż wódka czy paczka papierosów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz