sobota, 7 kwietnia 2012

[14] Spoglądając twarzą w twarz.


Śpieszyłem się ile sił w nogach. Miałem ochotę wykrzyczeć na cały samolot aby przyśpieszyli. Ale stop ! Horan są tu jeszcze inni. Kiedy wylądowaliśmy na lotnisku zabrałem bagaż szybko wybiegając. Zdążyłem jeszcze wybrać numer do Agnes, która podała mi adres. W końcu dotarłem. Duży, albo raczej ogromny dom stał całkiem przede mną. Podszedłem do drzwi delikatnie naciskając dzwonek, a widząc dość starszego mężczyznę uśmiechnąłem się w jego stronę.
- Ja do Caroline – powiedziałem dość szybko, a ten kazał mi się przedstawić. Bez problemu powiedziałem, że jestem jej znajomym z Londynu, że jestem członkiem zespołu One Direction. Ale nie tylko to wygadałem. Wygadałem, też iż zależy mi na niej jak cholera i martwię się o nią. Mężczyzna wpuścił mnie do środka wskakując palcem na pokój. Wbiegłem do niego jak szalony, a widząc czarnowłosą leżącą na łóżku cicho westchnąłem.
- Car ? - szepnąłem dość nieśmiało kiedy jej brązowe tęczówki skierowały się na mnie. Usiadłem na łóżku i delikatnie zacząłem gładzić ją opuszkami palców po policzku.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Ciche szepty, dotyk, znajomy zapach perfum. Nie. Moja wyobraźnia już fiksowała jak nie wiem co. Spojrzałam w stronę blondyna, który stał w drzwiach, a gdy usiadł na moim łóżku gładząc mój policzek, odruchowo chwyciłam jego dłoń odrzucając ją. Nie chciałam aby ktoś mnie dotykał.
- Niall zostaw mnie. Proszę wróć do Londynu – zaczęłam powtarzać moje słowa jak opętana, lecz ten nachylił się nade mną muskając moje wargi przez co odepchnęłam go od siebie. Miał kogoś. Miał ukochaną, którą wolał ode mnie. Właściwie po co on tu przyjechał ? Aby doprowadzić mnie do staniu załamania. Obróciłam się do niego plecami cicho szlochając. Nie potrafiłam walczyć z emocjami. One były silniejsze ode mnie. One rozbijały tą ciężką zbroje, która otoczyła moje serce. Emocje doprowadzały mnie do łez. Usłyszałam po chwili ciszy tylko dźwięk zamykających się drzwi. Wyszedł zostawiając mnie samą, tak jak chciałam.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Zamknąłem delikatnie za sobą drzwi zakłopotany przeczesując opuszkami palców swoją blond czuprynę. Czy ja miałem kogoś ? Miałem, ale tylko dla tego, aby załagodzić ból, który pojawiał się za każdym razem myśląc o Caroline. Miałem, ponieważ dobiło mnie to głupie zauroczenie. Wyjąłem swój telefon wybierając numer Nath. Nie odbierała, więc postanowiłem napisać jej wiadomość, że to koniec. Że nie możemy tego ciągnąć, bo to wszystko zostało oparte o kłamstwa. Rozejrzałem się po mieszkaniu, a widząc ojca dziewczyny który kiwał do mnie dłonią, momentalnie do niego podszedłem.
- Chłopcze próbowałem z nią rozmawiać. Jedynie dowiedziałem, się tylko, że ona Cię kocha – słowa skierowane od ojca czarnowłosej były jak mały cios prosto w serce. Kochała mnie ? Ja ją także, ale nie potrafiłem tego wykrztusić z siebie.
- Prosimy Cię zostań z nią ile trzeba – kobieta o blond włosach delikatnie poklepała mnie po ramieniu na co kiwnąłem twierdząco głową. Nie miałem zamiaru jej opuszczać. Postanowiłem nawiązać jakąś rozmowę z dziewczyną, więc wróciłem do jej pokoju siadając na łóżku, a wtedy jej ciemne oczy skierowały się wprost na moje. Caroline chciała wykrztusić z siebie jakiejś słowo, ale ja nie miałem zamiaru ją zbytnio słuchać. Ująłem jej twarz w swoje dłonie delikatnie wpijając się, w jej malinowe wargi. Kciukiem delikatnie gładziłem jej policzek, na który nałożyła dość sporą ilość podkładu. Potrzebowała tego. Potrzebowała mojego dotyku. Po skończonym pocałunku delikatnie przycisnąłem ją do siebie kołysząc się na boki, aby ją trochę uspokoić.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Nie wiedziałam co mam robić. Miałam do nich dzwonić, aby dowiedzieć się czy wszystko w porządku ? Chciałam ! Kompletnie chciałam, lecz Lou wbiegł do pokoju wyrywając mi telefon z dłoni i zakrył moje oczy prowadzać mnie w jakieś miejsce. Kiedy mi je odsłonił dopiero teraz zorientowałam się, że staliśmy na tarasie. Mały stolik był przyozdobiony świecami, zaś on uklęknął naprzeciwko mnie wyciągając z kieszeni małe pudełeczko. Co do chuja on odpierdalał ? Ujął delikatnie moją dłoń po czym otworzył pudełko.
- Droga Agnes. Chuj z tym, że masz na sobie seksowną piżamę. Co z tego, że jesteśmy młodzi ? Agnes wyglądasz niczym seks bomba, która wygrała konkurs miss Londynu. Agnes chcę aby ta miss Londynu została ze mną na zawsze. Chcę aby była moją małą księżniczką, mającą ubrudzony nosek od czekolady. Chcę zasypiać i budzić się przy Tobie. Agnes wyjdziesz za mnie ? - zapytał, a do moich oczów zaczęły napływać łzy. Nie łzy smutku, żalu tylko te szczęścia. Teraz nie mogłam wykrztusić z siebie, ani jednego słowa. Louis wsunął mi pierścionek na palec, a gdy wstał nasze usta momentalnie się, ze sobą złączyły. Ten chwycił mnie za pośladki podnosząc do góry, a gdy oplotłam go nogami w pasie delikatnie przyparł mnie o ścianę. Tym razem swoimi wargami zjechał na moją szyję. Zanim się obejrzałam wylądowaliśmy w jego sypialni. Szybko zdjęłam z niego ubranie rzucając je w kąt, a on także pobył się mojego.
- Louis kocham Cię – wybełkotałam w trakcie pocałunku, a gdy wsunął swój język delikatnie gładząc moje podniebienie przykryliśmy się kołdrą. Poniosła nas fala namiętności, lecz chyba każdy ze spokojem domyśli się co działo się dalej.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Stałem tam. Stałem mierząc każdą osobę od góry do dołu. Ogarnąłem delikatnie swoje loki po czym chwyciłem lampkę szampana, z którego upiłem kilka łyków. Zmrużyłem swoje powieki, zatrzymując wzrok na wysokiej blondynce. Jej śmiech roznosił się po całym budynku. Sarah ? Dziewczyna nerwowo odwróciła się w moją stronę, po czym zagryzła dolną wargę, a jej niebieskie, niczym morze oczy zaczęły błyszczeć jak jakiś rubin. Podbiegła do mnie nerwowo rzucając mi się na szyje, zaś ja objąłem ją delikatnie ramieniem muskając jej policzek. Nie widziałem ją od kiedy zerwaliśmy z powodu mojej kariery. W głębi duszy tęskniłem za tym, jak ogarniała blond włosy chichocząc przy tym tak cholernie słodko. Delikatnie przejechałem opuszkami palców po jej policzku, a na jej twarzy pojawił się uśmiech ukazujący dwa, słodkie dołeczki.
- Sarah ? Cholera tak dawno się nie widziałem – wyszeptałem, kiedy ta wtuliła się w moją niebieską marynarkę wdychając przy tym woń moich nowych perfum, na które zawsze starała się mnie namówić. Przejechałem swoją dłonią po jej włosach cicho wzdychając. Mając ją czułem przyjemne dreszcze ogarniające moje ciało. Dreszcze miłości.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Wtuliłam się w niego niczym pluszowego misia. Czy potrzebowałam go teraz przy sobie ? Oczywiście, że tak. Potrzebowałam go bardziej niż kogoś innego. Delikatnie odsunęłam się do niego, a na mojej twarzy jak nigdy pojawił się uśmiech. On także pokazał w moją stronę ten swój uroczy aparat. Kiedy podniosłam się z łóżka otworzyłam drzwi wychodząc, lecz blondyn wybiegł za mną chcąc mnie mieć na oku. Wolnym krokiem weszłam do kuchni, gdzie siedziała Margaret wraz z Matth'em popijając ulubioną kawę.
- Przepraszam są może jeszcze naleśniki ? - zapytałam ciekawa unosząc obie brwi ku górze, a gdy ta wskazała na blat momentalnie zaczęłam je jeść dzieląc się nimi z Niall'em, który delikatnie obejmował mnie ramieniem spoglądając na mojego ojca. Ojca, który nie za bardzo wiedział co się stało, lecz cieszył się, kiedy zobaczył uśmiech na mojej twarzy.
- Kochanie razem z mamą postanowiliśmy, że Niall dotrzyma Ci towarzystwa na kilka dni – powiedział mój ojciec. Z mamą ? Stop czy mi się przesłyszało. Zerknęłam na dłoń Margi, gdzie ze spokojem można było dostrzec pierścionek zaręczynowy. Nie przypuszczałam, że on będzie zdolny do tego, aby ponownie mieć kogoś u swojego boku. W końcu moja prawdziwa matka opuściła nas w wieku sześciu lat. Opuściła zawsze powtarzając, że sobie poradzimy.
- Margi ? Ty i On ? Cholera tak się cieszę ! - powiedziałam pełna emocji po czym przytuliłam Margaret wraz z moim ojcem i postanowiłam zostawić ich samych. Ponownie znalazłam się w pokoju zerkając na Niall'a, który najwidoczniej nie wiedział o co tak naprawdę mi chodzi. Zachęciłam go aby usiadł obok mnie, a gdy to zrobił cicho westchnęłam.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Spoglądałem na nią dość ze zmieszaną miną. Nie przypuszczałem, że jej ojciec wyszedł za kogoś. Zbyt dużo nie wiedziałem o jej życiu, ba prawie nic.
- Moja matka ona odeszła kiedy miałam sześć lat. Od zawsze uważała, że poradzę sobie sama. Po kilku miesiącach okazało się, że wyszła za mojego ojca, tylko dla tego, aby uwolnił jej znanych dilerów. Nie przypuszczałam, że ona ćpała. Kiedyś weszłam do naszego mieszkania z wielkimi pretensjami do mojego ojca, że tak nie może być. Że muszę zamieszkać z nią. Ale on walczył. Walczył do ostatku sił i właśnie Margaret jego szefowa mu w tym pomogła. Pomogła mu mnie odzyskać udowadniając sędzi, iż ona nie zapewni mi doskonałych warunków do życia. Nikolas także ma złą przeszłość. Jego ojciec pił, a matki to on tak właściwie nie ma. Był ze mną, tylko dla tego, że przywiązałam się do niego, ale cała najgłupsza prawda wyszła na jaw. W końcu wyjechałam do Londynu, ponieważ ojciec zapewnił mi bilety na wasz koncert i wtedy poznałam Ciebie. Chodziłam jak zjarana przez kilka dni, chciałam Cię mieć przy sobie. Niall i to już chyba wszystko. - słuchałem jej słów dość uważnie. Nigdy nie przypuszczałem, że taka słodka, a za razem bardzo miła dziewczyna może mieć złe dzieciństwo. W jej oczach zauważyłem łzy, więc automatycznie ją do siebie przytuliłem, jakbym chciał przekazać, że zawsze będę przy niej. Że zawsze będę ją wpierać, w najtrudniejszej sytuacji. Kochałem ją, całym sercem i to dzięki niej zrozumiałem słowo „ miłość „.

1 komentarz:

  1. Piękna, ja przez Ciebie ryczę ♥ Za każdym razem kiedy czytam Twojego bloga uśmiecham się jak pojebana, a zaraz potem płaczę. Nie, nie płaczę bo jest zły. Wręcz przeciwnie. Zajebisty. Czekam na więcej, więcej, więceej !
    Agnes.:* ♥

    OdpowiedzUsuń