sobota, 31 marca 2012

[6] You can break everything I am.


Oparłam delikatnie swoją dłoń na klatce piersiowej Niall'a w końcu podając mu koszulkę, a sama zapięłam guziczki w swojej cicho chichocząc. Wiedziałam, że kiedy pójdą zacznie mi się nudzić. Nawet teraz czułam się dość dziwnie. Wstałam z łóżka poprawiając swoje rozczochrane włosy, po czym śmiesznie zmarszczyłam nos.
- Idę chyba coś zjeść – wyszeptałam, na co blondy także stanął na nogi delikatnie muskając moje wargi. Czułam się szczęśliwa. W cholerę szczęśliwa jak nigdy.
- Albo co Ty na to aby iść do was ? - zaproponowałam, na co ci skinęli głową. Szybko założyłam skórzaną kurtkę, chwytając Niall'a za dłoń. Pokierowaliśmy się do mieszkania chłopaków. Mieszkania ? Kurwa ! Przecież to był zamek ! Niall szybko otworzył drzwi wpuszczając nas przodem. Harry czytał jakąś książkę ( prawdopodobnie Kamasutrę ) robiąc przy tym dość ciekawe miny. Zakradłam się do niego na palcach delikatnie unosząc obie brwi ku górze widząc napis „ Pozycja na Hiszpana „.
- Ciekawe – wyszeptałam, na co loczek podskoczył przerażony słysząc mój głos, po czym szybko zamknął książkę. Tak, to była Kamasutra. Zayn przeglądał swoje odbicie w przenośnym lusterku, zaś Liam chodził po kuchni jak oszalały. Normalnie rodzinka w komplecie.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Kiedy szepnęła mi do ucha moja mina była bezcenna. Wprost nie mogłem wydobyć z siebie, żadnego słowa. Lecz stop ! Co do kurwy nędzy kobieta robiła w naszym mieszkaniu ? Skierowałem swój wzrok na Niall'a, który zaczął podkradać ciastka, które leżały obok mnie na sofie. Ogarnąłem swoje loki z czoła marszcząc przy tym zabawnie brwi, tym razem kierując wzrok na Lou.
- Misiu pysiu – wyszeptałem, widząc jak przyciska do siebie rudowłosą dziewczynę. Przecież byliśmy Larry Stylinson. Lou mnie zdradzał ? Do moich zielonych oczów zaczęły napływać łzy. Byłem tylko facetem, ale tu chodziło o mojego najlepszego przyjaciela. O to, że byliśmy Larrym. Może udawanym ale byliśmy. Wstałem z kanapy po czym szybko pobiegłem do swojego pokoju, gdzie rzuciłem się na łóżku wtulając twarz w poduszkę.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Harry wybiegł. Od tak. Po prostu ulotnił się ze łzami w oczach. Cholera co ja zrobiłam ? Zepsułam Larry'ego. Zacisnęłam swoją dłoń w pięść spoglądając na drzwi do pokoju Harolda. Delikatnie odsunęłam się od Louisa szybko się tam kierując. Chwyciłam za klamkę otwierając drzwi, po czym podeszłam do niego siadając na łóżko.
- Harry ? - wyszeptałam cicho kładąc swoją dłoń na jego ramieniu. Do moich oczów także zaczęły napływać łzy. Czułam się winna. Winna, że przyszłam do nich bez żadnego powodu. Winna, że Larry może już nie istnieć. Styles szybko przykrył się kołdrą tak abym na niego nie paczyła. Bał się. Bał się, że wyśmieje jego łzy.
- Harry ? Larry nadal istnieje. Mimo tego, że go kocham mogę zniknąć, aby Larry Stylinson był dalej. Rozumiesz ? - ponownie szepnęłam po chwili ciszy, widząc jak loczek siada obok mnie i delikatnie się do mnie przytula. Louis wbiegł do pokoju pytając czy mogę zostawić ich samych. Oczywiście zgodziłam się. Szybko wstałam z łóżka wychodząc i zamykając za sobą drzwi.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Wolnym krokiem podszedłem do łóżka siadając obok swojego przyjaciela. Objąłem go delikatnie ramieniem pozwalając, aby się do mnie przytulił. Potrzebował mnie bardziej niż kogokolwiek. Potrzebował mnie, bardziej niż kotów.
- Spokojnie Harry. Cii … - wyszeptałem nucąc jego ulubioną piosenkę pod nosem i delikatnie się kołysząc. Dłońmi jeździłem po jego plecach. Nie ! Nie byłem gejem ! Byłem tylko dobrym przyjacielem czy jak kto woli bratem. Byłem tylko osobą, która nie mogła zostawić Harolda samego.
- Boje się Lou. Boje się, że mnie zostawisz – wydukał przez łzy, które bezlitośnie spływały po jego policzkach. Delikatnie otarłem je nadgarstkiem. Jak on mógł tak myśleć ? Cholera co mu przyszło do głowy ! Zagryzłem swoją dolną wargę, przytulając go mocniej. Czułem jak bije jego serce. Czułem jak łzy tworzą dużą plamę na mojej koszulce.
- Styles nie zostawię Cię. Nigdy. Nawet jeżeli potrącił by Cię pociąg to wskoczyłbym za Tobą. Nawet jeżeli poszedłbyś na randkę poszedłbym z Tobą. Harry jeżeli by coś Ci się stało nie wybaczyłbym sobie tego i popełniłbym samobójstwo – powiedziałem nie dopuszczając do siebie myśli, że coś może mu się stać. Po kilku minutach chłopak zasnął w moich ramionach. Wstałem z łóżka okrywając go po czym pogłaskałem jego loki, a ten mimowolnie się uśmiechnął. Kiedy wyszedłem z pokoju śmiechy ucichły. Wszyscy skierowali na mnie swoje oczy.
- Zasnął – szepnąłem ostrożnie zamykając drzwi i usiadłem obok Agnes obejmując ją ramieniem. Miałem przy sobie najcenniejszy skarb całej ludzkości. Miałem przy sobie wspaniałą kobietę. Kobietę z marzeń.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Chwyciłem babeczki w swoje dłonie, po czym wepchnąłem jedną Liamowi przed nos. Ziam. To taki właśnie tworzyliśmy bromance. Sam jedną z babeczek wepchnąłem do swoich ust cicho mlaskając. Uwielbiałem kiedy on robił coś dobrego i co najlepsze dziewczyną, także to zasmakowało. Było widać rozkoszną minę Caroline, która zajadała się ze swoim ukochanym czy też Agnes, pytając się czy nie mamy tego więcej. Całe szczęście, że Liam był doskonałym kucharzem, chociaż bał się łyżek. Uwielbiałem jak robił kurczaka na ostro, to było lepsze niż jedzenie w jakiejś restauracji. Włączyliśmy film na co ja wyjąłem z paczki jednego papierosa wstając z kanapy i pokierowałem się na taras, od razu go odpalając. Zaciągnąłem się nim opierając się o ścianę, aż w końcu wypuściłem dym z ust co jakiś czas zerkając na osoby siedzące w salonie.

2 komentarze:

  1. Zafascynowana każdym zdaniem, które doszczętnie bada moją duszę, swoimi subtelnymi palcami otulając moje zmysły ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, czytam z zapartych odddechem ! Czekam na kolejne wydarzenia głównej bohaterki , w międzyczasie zapraszam do siebie - http://truelove-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń