Nawet nie zauważyłam kiedy on mocno przytulił mnie
do siebie pozwalając, abym zalała mu czerwone polo swoimi łzami. W
głębi serca cieszyłam się, że mogłam się do niego teraz
przytulić ale wszystko było taki trudne. Nikt mnie nie rozumiał.
Nikt nie rozumiał bólu bezbronnej dziewczyny. Powoli podniosłam na
niego swoje brązowe tęczówki, w które ten spojrzał nieco
zdziwiony. Na koncercie miałam niebieskie soczewki. Często je
nosiłam, kiedy nie chciałam aby ktoś wpatrywał się moje
naturalne. Naturalne, ciemne niczym drobinki kawy oczy. Nasze twarze były
tak blisko. Czułam na swojej jego oddech, jego każde drgnienie, to
jak nerwowo przełykał ślinę. Słyszałam i czułam wszystko co
się dało. Momentalnie odsunęłam się od niego cicho wzdychając.
- Przepraszam zaraz wrócę – wybełkotałam
zabierając jakieś ubranie i pokierowałam się pod prysznic.
Musiałam otrząsnąć, się ze wszystkiego. Założyłam na siebie
niebieskie polo i czarne rurki, pozwalając aby świeżo wysuszone
włosy opadały na moje ramiona w toksycznym nieładzie. Otworzyłam
drzwi do pokoju, a widząc, że Agnes wraz z Lou zniknęła usiadłam
na łóżku obok Niall'a, który objął mnie ramieniem.
.•*´`*•. .•*´`*•
Wraz z Louisem postanowiliśmy wybrać się do Milk
shake City, które znajdowało się w pobliżu. Idąc nie potrafiłam
wydusić żadnego słowa, dopiero kiedy weszliśmy do środka
zamawiając shake One Direction i zajmując stolik szukałam w głowie
jakiegoś tematu. Przyłożyłam rurkę do ust upijając kilka łyków.
Nutka orzechów, żelków, twix'sa i czegoś tam jeszcze. Same
słodkości.
- Smaczny – wybełkotałam na co chłopak
siedzący obok skinął głową delikatnie obejmując mnie
ramieniem. Mogłam tkwić w takiej pozycji całą wieczność, ale
niestety. Louis odsunął się ode mnie odkładając shake na stolik
i ujął moje dłonie spoglądając głęboko, w te ciemne oczy,
których tak nie lubiłam. Jego twarz zbliżyła się tak blisko, że
czubki naszych nosów się stykały, a usta ? Górny kącik jego ust
powędrował ku górze tworząc łobuzerski uśmiech. Louis
Tomlinson połączył swoje wargi z moimi. Moje dłonie powędrowały
na jego szyję tworząc tak zwany koszyczek a nasze ciała przywarły
do siebie jak oszalałe. Chciałam tego. Chciałam poczuć usta
Tomlinsona. Chciałam dowiedzieć się jak całuje ten marchewkowy
potworek. Bardzo chciałam.
.•*´`*•. .•*´`*•
Moja męska dłoń powędrowała na jej udo, które
delikatnie gładziłem przez czerwone rurki. Czerwone rurki,
doskonale dopasowane do jej szczupłej talii. Uśmiechałem się sam
do siebie przez pocałunek mając nadzieję, że jej się podoba.
Delikatnie wepchnąłem swój język do jej ust gładząc nim
podniebienie. Nie miałem zamiaru się od niej odrywać, lecz
niestety zrobiłem to. Na koniec przygryzłem jej dolną wargę
otwierając swoje niebieskie oczy. Buzowało we mnie jak nigdy.
Chwyciłam swojego shake upijając kilka łyków.
- Świetnie całujesz – szepnąłem delikatnie
pstrykając ją w nos i teraz dostrzegłem jej rumieńce, które ją
ogarnęły. Położyłem swoją dłoń na policzku dziewczyny
gładząc go opuszkami palców. Bałem się. Bałem się, że jeżeli
popełnię jakiś błąd stracę ją na zawsze. Byłem wobec niej
szczery. Całowała niczym profesjonalistka. Jak nigdy inny.
Całowała tak jakby bała się, że mnie tym zrazi. Miała takie
delikatne malinowe usta, których dotyk czułem do teraz.
- Może wrócimy ? - zaproponowałem wstając z
miejsca, a kiedy Agnes zrobiła to samo ująłem delikatnie jej dłoń
splatając nasze palce i oboje wyszliśmy z budynku wolnym krokiem
kierując się w stronę mieszkania. Przy niej ogarniało mnie
szczęście. Dawała mi więcej energii niczym marihuana. Energi
szczęścia.
.•*´`*•. .•*´`*•
Siedzieliśmy z Caroline w milczeniu. Próbowałem do
niej dotrzeć. Próbowałem wszelkich sposobów, które przychodziły
do mojej głowy. Przybliżyłem się do niej jeszcze bardziej po czym
ująłem jej twarz w swoje dłonie spoglądając w jej, tym razem
brązowe tęczówki. Były w nich łzy, a także nutka nadziei, która
nie tylko ją ogarniała. Położyłem swoją dłoń na jej policzku
gładząc go opuszkami palców, a kiedy zobaczyłem na jej twarzy
uśmiech, sam pokazałem swój aparat, którego tak cholernie się
wstydziłem. Moje serce dudniło w rytmie rocka ( chyba rocka ).
Chwyciłem poduszkę do ręki delikatnie bijąc nią w dziewczynę,
która wybuchnęła śmiechem biorąc następną. I tak zaczęła się
cała zabawa, która nie trwała długo, gdyż wylądowałem wprost
na niej. Podparłem się dłońmi aby ją nie przygnieść, po czym
skupiłem swój wzrok na jej pełnych fascynacji oczów. Przybliżyłem
swoją twarz do jej, a nasze usta same się złączyły. Czułem jak
wodzi swoimi dłońmi po moich plecach, aż w końcu jedna z nich
trawiła pod moje polo gładząc mój tors. Pozwoliłem jej na to.
Wsunąłem swój język do jej ust jeżdżąc po jej podniebieniu.
Nasze języki tańczyły w tym samym rymie, a serca doskonale się
zgrywały.
.•*´`*•. .•*´`*•
Nie przypuszczałam, że tak będę łagodzić swój
ból. Ja Caroline Clark obmacująca Niall'a Horana najseksowniejszego
piosenkarza w moim życiu. Obmacująca ? Tak. Miałam go teraz dla
siebie. Przymknęłam swoje oczy rozkoszując się tą wspaniałą
chwilą. Chwilą kiedy nasze usta tworzyły jedną wspaniałą
całość. Chwilą, kiedy cały ból ustąpił, a w moim brzuchu
pojawiły się motyle. Nie wiem dlaczego, ale z powodu emocji które
mnie ogarniały pozbyłam się jego czerwonego polo, kładąc jedną
dłoń na jego karku, zaś druga jeździła po jego klatce
piersiowej. Czułam jak jego serce bije w dość szybkim rytmie.
Czułam to czego nie mogła poczuć żadna fanka. Niall Horan.
Niebieskooki blondyn, mający zaledwie sto siedemdziesiąt jeden
centymetrów wzrostu pożądał mnie tu i teraz. Pożądał tego
ciepła, które ode mnie biło. Śmiech Agnes mogłam usłyszeć z
korytarza. Niall chciał się już ode mnie oderwać.
- Nie ! Niall nie przestawaj – wyszeptałam
kiedy zaczął muskać moją szyje. To dawało mi tyle przyjemności,
lecz gdy Agnes otworzyła drzwi momentalnie go z siebie rzuciłam
nieco zakłopotana, ale to raczej ona powinna być zakłopotana.
.•*´`*•. .•*´`*•
Wlekliśmy się po schodach jak porąbani. Przecież
była jeszcze winda ale nie ! Louis jak zwykle uparł się na schody.
Wolnym korkiem szłam korytarzem spoglądając na Lou, kiedy to nagle
chwyciłam go za białą koszulkę w paski wpijając się w jego
wargi. Delikatne, pełne wargi. Chłopak podniósł mnie do góry
tak, że oplotłam swoimi nogami go w pasie nie przerywając
pocałunku. Moje rude włosy delikatnie opadały na moją szyje.
Louis chwycił za klamkę otwierając drzwi, a gdy usłyszałam cichy
chichot osobników przerwałam pocałunek spoglądając na nich dość
dziwnie. Niall leżał obok Caroline bez podkoszulki, zaś ona miała
niedopięte guziki w swoim niebieskim polo. Byli tacy podobni, niczym
Ja i Louis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz