sobota, 31 marca 2012

[5] I’m waiting, waiting, just waiting.


Nawet nie zauważyłam kiedy on mocno przytulił mnie do siebie pozwalając, abym zalała mu czerwone polo swoimi łzami. W głębi serca cieszyłam się, że mogłam się do niego teraz przytulić ale wszystko było taki trudne. Nikt mnie nie rozumiał. Nikt nie rozumiał bólu bezbronnej dziewczyny. Powoli podniosłam na niego swoje brązowe tęczówki, w które ten spojrzał nieco zdziwiony. Na koncercie miałam niebieskie soczewki. Często je nosiłam, kiedy nie chciałam aby ktoś wpatrywał się moje naturalne. Naturalne, ciemne niczym drobinki kawy oczy. Nasze twarze były tak blisko. Czułam na swojej jego oddech, jego każde drgnienie, to jak nerwowo przełykał ślinę. Słyszałam i czułam wszystko co się dało. Momentalnie odsunęłam się od niego cicho wzdychając.
- Przepraszam zaraz wrócę – wybełkotałam zabierając jakieś ubranie i pokierowałam się pod prysznic. Musiałam otrząsnąć, się ze wszystkiego. Założyłam na siebie niebieskie polo i czarne rurki, pozwalając aby świeżo wysuszone włosy opadały na moje ramiona w toksycznym nieładzie. Otworzyłam drzwi do pokoju, a widząc, że Agnes wraz z Lou zniknęła usiadłam na łóżku obok Niall'a, który objął mnie ramieniem.

.•*´`*•. .•*´`*•

Wraz z Louisem postanowiliśmy wybrać się do Milk shake City, które znajdowało się w pobliżu. Idąc nie potrafiłam wydusić żadnego słowa, dopiero kiedy weszliśmy do środka zamawiając shake One Direction i zajmując stolik szukałam w głowie jakiegoś tematu. Przyłożyłam rurkę do ust upijając kilka łyków. Nutka orzechów, żelków, twix'sa i czegoś tam jeszcze. Same słodkości.
- Smaczny – wybełkotałam na co chłopak siedzący obok skinął głową delikatnie obejmując mnie ramieniem. Mogłam tkwić w takiej pozycji całą wieczność, ale niestety. Louis odsunął się ode mnie odkładając shake na stolik i ujął moje dłonie spoglądając głęboko, w te ciemne oczy, których tak nie lubiłam. Jego twarz zbliżyła się tak blisko, że czubki naszych nosów się stykały, a usta ? Górny kącik jego ust powędrował ku górze tworząc łobuzerski uśmiech. Louis Tomlinson połączył swoje wargi z moimi. Moje dłonie powędrowały na jego szyję tworząc tak zwany koszyczek a nasze ciała przywarły do siebie jak oszalałe. Chciałam tego. Chciałam poczuć usta Tomlinsona. Chciałam dowiedzieć się jak całuje ten marchewkowy potworek. Bardzo chciałam.

.•*´`*•. .•*´`*•

Moja męska dłoń powędrowała na jej udo, które delikatnie gładziłem przez czerwone rurki. Czerwone rurki, doskonale dopasowane do jej szczupłej talii. Uśmiechałem się sam do siebie przez pocałunek mając nadzieję, że jej się podoba. Delikatnie wepchnąłem swój język do jej ust gładząc nim podniebienie. Nie miałem zamiaru się od niej odrywać, lecz niestety zrobiłem to. Na koniec przygryzłem jej dolną wargę otwierając swoje niebieskie oczy. Buzowało we mnie jak nigdy. Chwyciłam swojego shake upijając kilka łyków.
- Świetnie całujesz – szepnąłem delikatnie pstrykając ją w nos i teraz dostrzegłem jej rumieńce, które ją ogarnęły. Położyłem swoją dłoń na policzku dziewczyny gładząc go opuszkami palców. Bałem się. Bałem się, że jeżeli popełnię jakiś błąd stracę ją na zawsze. Byłem wobec niej szczery. Całowała niczym profesjonalistka. Jak nigdy inny. Całowała tak jakby bała się, że mnie tym zrazi. Miała takie delikatne malinowe usta, których dotyk czułem do teraz.
- Może wrócimy ? - zaproponowałem wstając z miejsca, a kiedy Agnes zrobiła to samo ująłem delikatnie jej dłoń splatając nasze palce i oboje wyszliśmy z budynku wolnym krokiem kierując się w stronę mieszkania. Przy niej ogarniało mnie szczęście. Dawała mi więcej energii niczym marihuana. Energi szczęścia.

.•*´`*•. .•*´`*•

Siedzieliśmy z Caroline w milczeniu. Próbowałem do niej dotrzeć. Próbowałem wszelkich sposobów, które przychodziły do mojej głowy. Przybliżyłem się do niej jeszcze bardziej po czym ująłem jej twarz w swoje dłonie spoglądając w jej, tym razem brązowe tęczówki. Były w nich łzy, a także nutka nadziei, która nie tylko ją ogarniała. Położyłem swoją dłoń na jej policzku gładząc go opuszkami palców, a kiedy zobaczyłem na jej twarzy uśmiech, sam pokazałem swój aparat, którego tak cholernie się wstydziłem. Moje serce dudniło w rytmie rocka ( chyba rocka ). Chwyciłem poduszkę do ręki delikatnie bijąc nią w dziewczynę, która wybuchnęła śmiechem biorąc następną. I tak zaczęła się cała zabawa, która nie trwała długo, gdyż wylądowałem wprost na niej. Podparłem się dłońmi aby ją nie przygnieść, po czym skupiłem swój wzrok na jej pełnych fascynacji oczów. Przybliżyłem swoją twarz do jej, a nasze usta same się złączyły. Czułem jak wodzi swoimi dłońmi po moich plecach, aż w końcu jedna z nich trawiła pod moje polo gładząc mój tors. Pozwoliłem jej na to. Wsunąłem swój język do jej ust jeżdżąc po jej podniebieniu. Nasze języki tańczyły w tym samym rymie, a serca doskonale się zgrywały.

.•*´`*•. .•*´`*•

Nie przypuszczałam, że tak będę łagodzić swój ból. Ja Caroline Clark obmacująca Niall'a Horana najseksowniejszego piosenkarza w moim życiu. Obmacująca ? Tak. Miałam go teraz dla siebie. Przymknęłam swoje oczy rozkoszując się tą wspaniałą chwilą. Chwilą kiedy nasze usta tworzyły jedną wspaniałą całość. Chwilą, kiedy cały ból ustąpił, a w moim brzuchu pojawiły się motyle. Nie wiem dlaczego, ale z powodu emocji które mnie ogarniały pozbyłam się jego czerwonego polo, kładąc jedną dłoń na jego karku, zaś druga jeździła po jego klatce piersiowej. Czułam jak jego serce bije w dość szybkim rytmie. Czułam to czego nie mogła poczuć żadna fanka. Niall Horan. Niebieskooki blondyn, mający zaledwie sto siedemdziesiąt jeden centymetrów wzrostu pożądał mnie tu i teraz. Pożądał tego ciepła, które ode mnie biło. Śmiech Agnes mogłam usłyszeć z korytarza. Niall chciał się już ode mnie oderwać.
- Nie ! Niall nie przestawaj – wyszeptałam kiedy zaczął muskać moją szyje. To dawało mi tyle przyjemności, lecz gdy Agnes otworzyła drzwi momentalnie go z siebie rzuciłam nieco zakłopotana, ale to raczej ona powinna być zakłopotana.

.•*´`*•. .•*´`*•

Wlekliśmy się po schodach jak porąbani. Przecież była jeszcze winda ale nie ! Louis jak zwykle uparł się na schody. Wolnym korkiem szłam korytarzem spoglądając na Lou, kiedy to nagle chwyciłam go za białą koszulkę w paski wpijając się w jego wargi. Delikatne, pełne wargi. Chłopak podniósł mnie do góry tak, że oplotłam swoimi nogami go w pasie nie przerywając pocałunku. Moje rude włosy delikatnie opadały na moją szyje. Louis chwycił za klamkę otwierając drzwi, a gdy usłyszałam cichy chichot osobników przerwałam pocałunek spoglądając na nich dość dziwnie. Niall leżał obok Caroline bez podkoszulki, zaś ona miała niedopięte guziki w swoim niebieskim polo. Byli tacy podobni, niczym Ja i Louis.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz