Cichy pomruk Agnes rozniósł
się po całym pokoju. Otworzyłam swoje brązowe powieki wstając z
łóżka. Była dopiero godzina ósma. Cichaczem wyszłam z naszego
wspólnego pokoju wkładając na stopy zielone papucie, po czym
pokierowałam się na dół do kuchni. Kuchni ? Raczej restauracji,
gdzie zamówiłam naleśniki i swoją ulubioną kawę. Zabrałam się
za wolne spożywanie posiłku, co jakiś czas rozglądając się po
pomieszczeniu. Kiedy zjadłam skierowałam się na górę, szybko pod
prysznic. Założyłam na siebie krótką, zieloną sukienkę, która
doskonale podkreślała moją drobną figurę. Agnes, także kręciła
się już po pokoju. Miała na sobie czerwone rurki, białą koszulkę
w niebieskie paski i szelki. Jej rude włosy delikatnie opadały na
jej ramiona. Zabrałam wejściówkę na koncert podając jedną
Agnes. Wsunęłam na swoje stopy szpilki, zaś ona czerwone trampki i
obie wyszłyśmy kierując się pod wielki budynek. Nie znałyśmy
Londynu zbyt dobrze, lecz szybko trafiliśmy do owego budynku. Widok
busa chłopaków zaparł nam dech w piersiach. Pokierowałyśmy się
do budynku, a gdy się w nim znaleźliśmy próbowałyśmy szukać
ich garderoby. Nie trwało to długo. Ochroniarz ( albo raczej
mięśniak ) stojący przy drzwiach zmierzył nas od góry do dołu.
- Czego Panie tutaj
szukają zbawienia ? - zaczął, kiedy miałam okazję nacisnąć
już klamkę. Niechętnie pokazałam mu wejściówkę, na której
było moje imię i nazwisko, po czym zaczął się sprawdzaniem
Agnes w końcu pozwalając nam wejść. Otworzyłam drzwi zgryzając
dolną wargę, a widząc mojego idola zapinającego guziki od
czerwonego polo, chwyciłam się jakiegoś przedmiotu powstrzymując
się od emocji. Agnes miała tak samo, lecz jej wzrok pokierował
się na Louisa zajadającego marchewkę. Obie otrząsnęłyśmy się
po czym podeszliśmy do nich.
- Caroline i Agnes –
wybełkotałam cicho pod nosem podając, każdemu po kolei dłoń
lecz kiedy byłam przy Horanie momentalnie spojrzałam w jego
niebieskie oczy, a na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. On
także uśmiechnął się ukazując przy tym swój aparat na zęby.
Lou przytulił do siebie rudowłosą dziewczynę, która przez to
promieniowała.- Niall może to głupie ale czy mogę autograf ? - zapytałam wyjmując z torebki Agnes płytę i jego plakat. On bez problemu się zgodził zabierając rzeczy, na których złożył swój podpis. Oddając mi je, jego dłoń delikatnie przejechała po mojej. Cholera palpitacja serca ! Tak. To było, to co ogarnęło nas obie. Nic nie trwało długo, chłopcy musieli wyjść na scenę. Puścili nam tylko przelotne spojrzenia, aż w końcu stało się …. krzyk fanek rozniósł się wszędzie. Dudnił mi w głowie jak popierdolony. Usiadłam na krześle, nawet nie zwracając jak jest podpisane.
- Idziesz Car ? - usłyszałam pytanie Agnes, lecz nie miałam siły na nie odpowiadać, więc z tego powodu rudowłosa dziewczyna wyszła zostawiając mnie samą. Samą w ich wielkiej garderobie. Samą ze swoim odbiciem w lustrze. Piosenka One Thing dudniła mi w myślach. Każde słowo, które było zaśpiewane z taką pasją. Każda zwrotka. Wszystko ! Kompletnie wszystko. Chwyciłam płytę z autografem Niall'a do ręki mrużąc przy tym oczy.
- A kiedyś kupię nóż i zostanie tylko nas dwoje. Tylko Ja i Ty – wybełkotałam pod nosem z delikatnym uśmiechem na twarzy. W moich oczach można było dostrzec łzy. Łzy z powodu spełnionego marzenia. Cisza. Kalsk fanek, piski wszystko ustąpiło, a drzwi do pomieszczenia nagle się otworzyły. Stał w nich blondyn. Jego niebieskie oczy momentalnie skierowały się w moją stronę, a zapach perfum pomieszany z nutką męskiego potu rozniósł się wszędzie. Podszedł delikatnie chwytając butelkę wody, która stała obok mnie.
- Louis ! Puszczaj mnie ! - damski pisk. Tomlinson wbiegł do garderoby trzymając Agnes na rękach, a ona wcale nie próbowała mu się wyrwać. Była szczęśliwa. Ujrzałam nadzieję, a za razem szczęście w jej pięknych oczach. - Idiota – syknęła ruda, kiedy ten postawił ją na ziemie, po czym delikatnie przytulił gładząc ją po plecach. Podniosłam swój zacny tyłek z krzesła chwytając rzeczy po czym cicho westchnęłam chcąc już wyjść. Chciałam wrócić do domu. Tak cholernie chciałam położyć się w łóżku, mając nadzieję, że jeszcze kiedyś ich spotkam.
- Idziesz już ? - zapytał Harry dziwnie ruszając głową i spoglądając na Niall'a. Agnes także się zmartwiła, ponieważ trudno było jej się odsunąć od swojego idola. Trudno było wyrwać się z jego objęć, którymi ją tak cholernie obdarzał. A znali się zaledwie kilka minut. Stało się. Ona delikatnie oderwała swoje ciało od jego ciała rozpromieniona, chodź w jej sercu znajdowała się nutka bólu. Bólu a za razem przerażenia. Wyszłam z tam tond cholernie szybko nawet nie zauważając, że Agnes bierze coś od chłopaków. Szybkim krokiem weszłam do hotelowego pokoju zdejmując swoje szpiki i rzucając wszystko na biurko, a sama bezsilnie opadłam na łóżko zamykając swoje oczy. Po moich policzkach delikatnie spływały łzy, lecz kiedy weszła Agnes szybko je otarłam uśmiechając się sztucznie, a ta rzuciła we mnie małą zieloną karteczkę.
- Chcąc się z nami spotkać. Jutro w Milk Shake City – powiedziała Agnes skacząc jak głupia po pokoju, po czym rzuciła się na łóżko przytulając pluszową marchewkę do swojego serca. Szczęście. Szczęście dwóch, pechowych fanek....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz