środa, 2 maja 2012

[23] Nic nigdy nie będzie dobrze.

" Kochając kogoś możesz wszystko. Możesz wspiąć się na Mont Everest, możesz wpierdolić całe pudełko lodów truskawkowych, możesz też być szczęśliwy, lecz co jeżeli ta osoba odejdzie ? Tracisz sens życia. Życia, które staje się pierdoloną, szarą rzeczywistością " - by.me

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Czyżby kac ? Tak na pewno kac. Otworzyłam swoje brązowe tęczówki cicho wzdychając i dopiero teraz zorientowałam się, co zaszło w nocy. Niall i jego delikatny dotyk. Kurwa, czy wszystko zawsze musi się komplikować ? Wstałam z łóżka i ubrałam na siebie czarną bieliznę, po czym pokierowałam się do łazienki aby ciut się ogarnąć. Założyłam na siebie jakąś luźną koszulkę, a do tego krótkie spodenki postanawiając wyjść. Kiedy zeszłam na dół zobaczyłam Horana, wraz z chłopakami. Uśmiechnięty pewnie pamiętał co się działo w nocy.
- Niall ja muszę się wyprowadzić. - rzuciłam ogarniając swoje blond włosy z ramion. Może czas wrócić do naturalnego koloru ? Pewnie tak, zresztą dlaczego ja się zmieniałam dla niego. Przecież on i Shanel. Nawet mi to teraz przez myśl nie przechodzi. Wsunęłam na stopy baletki wychodząc z mieszkania i pokierowałam się w stronę parku. Czemu kurwa musiało być tak zjebanie ? Czemu nic mi się nie układa. Najpierw Nath, teraz Shanel no kurwa życie mi nie miłe, ino rzucić się pod zjebanego tira, który zaprowadzi mnie w inne miejsce. Wróciłam do naszego mieszkania dopiero po kilku godzinach, ale kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam ich. Shanel wtulona w jego ramiona, on tak delikatnie gładził jej włosy, a ja ? Ja poczułam cholerne ukłucie w sercu, szybko pobiegłam na górę biorąc walizkę i zaczęłam wrzucać do niej rzeczy. Nie ważne, że Niall mnie powstrzymywał. Nic nie było już ważne.
- Ja muszę się wyprowadzić, muszę się wyprowadzić. - zaczęłam powtarzać jak opętana dopinając zamek od walizki i chwyciłam kurtkę kierując się do drzwi, ale Niall nie odpuszczał. Krzyczał. Krzyczał jak to bardzo mnie kocha. Krzyczał, że to nie tak jak sobie myślę. Byłam bezsilna, lecz biegłam ile miałam siły w nogach. Biegłam nie zwracając uwagę na ludzi, którzy mijali mnie z dziwnym wzrokiem. Usiadłam w końcu na ławce chowając swoją twarz w dłoniach i najzwyczajniej zaczęłam płakać, ale tylko do czasu. Poczułam zimne dłonie na swoich ramionach. Obcy człowiek ? Nie wcale nie był mi obcy. Nie był, nigdy nie był mi obcy.

      .•*´`*•. .•*´`*•

Zobaczyłem ją w stanie w jakim nigdy nie była. Wiedziałem, że między nią, a Niall'em jest źle. Wiedziałem, że nic nie układa się w ich życiu tak jak między Gabi, a Zayn'em. Oni zerwali. Zerwali uważając, że tak będzie lepiej. Zresztą Gabi ona była inna, niż osoba, która pała miłością do kogoś. Ona leciała na pieniądze Malika i sławę. Normalnie pięknie.
- Caroline chodź pojedziesz do nas – wyszeptałem wstając z ławki, a gdy ta zrobiła to samo objąłem ją ramieniem, zabrałem jej walizkę i pokierowałem się w stronę naszego mieszkania. Czy Danielle będzie na mnie zła ? Nie, nie będzie, gdyż pomagam tylko przyjaciółce. Kiedy tam doszliśmy otwarłem jej drzwi wpuszczając ją do środka.
- Danielle ona zostaje u nas, nie wiem na ile lecz nie może wyjechać, ani zostać sama – wyszeptałem muskając wargi ukochanej, a ta chwyciła ją za dłoń zaprowadzając do tymczasowego pokoju. W tym momencie do mieszkania wszedł też Zayn spoglądając na mnie dość dziwnym wzrokiem. Widział to moje podenerwowanie. Byłem wkurwiony na Horana, na to jak ją potraktował. 
- Coś nie tak Liam ? - zapytał brązowooki unosząc obie brwi ku górze i delikatnie klepiąc mnie po ramieniu, lecz ja dałem mu znak dłonią aby usiadł wygodnie na kanapie. Tak, też zrobił. Podrapałem się nerwowo po karku zastanawiając się jak mu to wszystko wytłumaczyć.
- Caroline zamieszka u nas przez kilka dni, nie pozwolę pojechać jej do Niall'a zresztą sam nie wiem o co poszło czy mógłbyś … - w tym momencie nie dokończyłem, gdyż on wstał nerwowo z kanapy zaciskając swoją dłoń. Pewnie w myślach powtarzał sobie, że go zabije więc chwyciłem go za ramiona spoglądając w jego oczy, na co on skinął tylko głową dając znak, że porozmawia z nią. Danielle zeszła na dół, także dość przejęta całą sytuacją i od razu się do mnie przytuliła nie chcąc wypuszczać mnie ze swoich objęć. 
- Wszystko się ułoży Liam, wszystko się ułoży. - powtarzała ze spokojem w głowie, chodź w głowie miała cholerny mętlik. Przycisnąłem ją do siebie mocniej, a gdy ta założyła na swoje stopy baleriny wyszliśmy. Chciałem zostawić Zayn'a i Caroline samych. Chciałem, aby ten z nią porozmawiał.

*´`*•. .•*´`*•

Byłam zły na Niall'a za to, że bł tak bezmyślny. Najpierw ona rzuciła w niego pierścionkiem zaręczynowym, a teraz przeprowadziła się do nas. Pięknie, po prostu pięknie ! Szybkim krokiem pokierowałem się na górę wchodząc do pokoju, gdzie znajdowała się ważna dla mnie osoba. Leżała zalewając białą poduszkę swoimi słonymi łzami. Nie mogłem tak na nią patrzeć, więc podszedłem do łóżka kładąc się na nim, a ta wtuliła się w mój tors, więc objąłem ją ramieniem próbując uspokoić.
- On... On... On i Shanel przytulali się w … salonie – wydukała przez łzy kilka słów, które z cholerną trudnością przechodziły jej przez gardło. Nie mogłem w to uwierzyć. Shanel ? Blondi, niby fanka, niby ćpunka ? Cholera co się porobiło w tym świecie. Przycisnąłem ją do siebie, a ta wzięła głęboki wdech próbując coś jeszcze dodać.
- Ja nie chcę tam wracać Zayn. Ja nie chcę – dodała po chwili ciszy, na co zagryzłem dolną wargę. Nie mogłem pozwolić jej tam wrócić, nie mogłem zostawić jej teraz w takim stanie. W stanie, dzięki któremu mogłaby sobie coś zrobić. Coś złego. Delikatnie się ode mnie odsunęła więc zamrugałem kilkakrotnie, a ta wstała z łóżka podchodząc do okna i wlepiła swój wzrok w krajobraz za nim. Miłość bolała. Gabi zostawiła mnie tylko dlatego, że nie chciałem kupić jej nowej torebki. Wolała mieć kogoś sławnego, z kasą i na każde jej zawołanie. Może nie każdy potrafił kochać ? Może nikt, nie potrafił kochać. Nawet ja. Zwykły skurwysyn bez uczuć, lecz nie ! Była jedna osoba o której cały czas myślałem. Caroline. Myślałem o jej brązowych tęczówkach wpatrujących się w moje, malinowych wargach które tak delikatnie obdarowywały moje usta pocałunkami, o jej figurze modelki. Myślałem o wszystkim. Sam podniosłem się na równe nogi podchodząc do niej i delikatnie objąłem ją od tyłu opierając swój podbródek na jej ramieniu. 
- I nie wrócisz nikt Cię tam nie puści – wyszeptałem do jej ucha delikatnie muskając wargami jej szyję, lecz ta była zbyt roztrzęsiona. Nie mogła uspokoić łez, oddechu nie mogła po prostu normalnie funkcjonować. Z zamyślenia wyrwał mnie czyjś krzyk i trzask drzwi. Poczułem szarpnięcie, a potem czyjąś dłoń, która ze złością celuje w mój policzek. Niall, Niall, który mimo wszystko zastał nas w dziwnej sytuacji.
- Idioto ! - syknąłem w jego stronę, sam rzucając się z pięściami. Zaczęło się, zaczęliśmy się bić rzucając przy tym niektóre rzeczy. Nie raz moje ciało z ogromną siłą trafiało w ścianę, aż w końcu z mojego nosa zaczęła sączyć się krew.

*´`*•. .•*´`*•

Nie wiedziałam co robić widząc ich w takiej sytuacji. Niby Irlandczyk, ale mimo wszystko był cholernie zadziorny. Oddzieliłam ich od siebie, spoglądając na nich dość poważnym wzrokiem. Szkód wielkich nie było, ale Zayn miał rozwalony nos, zaś Niall fioletowe limo pod okiem. Odsunęłam się od nich siadając na podłodze, chwytając rozbite zdjęcie. Nasze zdjęcie. Moje i Horana. Byliśmy szczęśliwi jak nigdy, on obejmował mnie ramieniem, a ja przez to czułam się bezpiecznie. Do moich brązowych tęczówek napłynęły łzy, nie potrafiłam teraz na nich patrzeć nie dałam rady. Stało się. Zdjęcie z hukiem trafiło w ścianę sprawiając, że resztę kawałków szkła rozprysnęło się po całym pokoju. Sprawiając, że całe szczęście prysło, a z moich ust wydostał się tylko cichy jęk. Odłamki szkła wbijały się w mój nadgarstek, lecz ja nie miałam zamiaru wstawać z podłogi. Poczułam silne dłonie na swoim nadgarstku, jego niebieskie oczy tak bezczynnie wpatrywały się w moją twarz, która wyrażała teraz tylko ból. Ogromny ból i rozpacz.
- Odejdź ! Zostaw mnie samą ! Spierdalaj ! - wrzasnęłam na cały głos zalewając się łzami. Znów to samo, znów poczułam się cholernie bezsilna niczym małe dziecko, które nie potrafi nic zrobić kiedy jego rodzice się kłócą.
- Zostaw mnie ja nie chcę Cię znać ! To koniec ! Koniec ! - ponownie wrzasnęłam na co on wstał i wyszedł trzaskając drzwiami. Zayn usiadł naprzeciwko mnie z apteczką. To nic, że z jego nosa nadal sączyła się czerwona maź, tak bezbronnie spadająca na moją luźną, białą koszulkę. Według niego ważniejsza byłam ja, lecz nie chciałam aby tym razem opatrzył mnie i mój zraniony nadgarstek. Momentalnie otworzyłam apteczkę wyjmując potrzebę rzeczy, a gdy opatrzyłam mu nos ten delikatnie musnął mój policzek, na co wstałam na równe nogi chwytając odłamki szkła, które ścisnęłam w dłoni. Tak delikatnie wbijały się do mojej skóry powodując, że w moich brązowych oczach stanęły łzy. Powodując, że nie potrafiłam nic powiedzieć. Nie potrafiłam normalnie żyć. Usiadłam bezsilnie na łóżku, teraz czując te moje problemy z sercem. Czując strach, rozpacz, ból i załamanie. Jeżeli chcesz być z kimś, najpierw dowiedz się, że to jest odpowiednia osoba i tyle.

*´`*•. .•*´`*•

Caroline Clark w mojej głowie wirowała jak szalona. Biała suknie wiła się po podłodze, a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Brązowe oczy wpatrujące się w moje tęczówki, które tak bezbronnie zasłaniał welon ślubny czy też jej dotyk przeszywający moje ciało. Kolejna butelka wylądowała obok mnie. Butelka z mocnym alkoholem i Shanel która nadawała jak pojebana.
- Niall ja Cię kocham, będziemy szczęśliwym małżeństwem, będziemy mieć gromadkę dzieci – mówiła z tym głupkowatym wyrazem twarzy. Nie chciałem być z nią, chciałem mieć przy sobie Caroline, która odeszła. Odeszła przez pustą blondi, kiedy ta przytuliła się do mnie. Nie potrafiłem znosić jej dotyk, więc chwyciłem ją za nadgarstki spoglądając w te paskudne oczęta.
- Zostaw mnie samą samą teraz i tu – warknąłem odpychając ją od siebie i ciut chwiejnym krokiem wstałem z kanapy chwytając kolejną butelkę czystej, którą zacząłem pić z gwinta. Nie ważne czy jutro będę mieć kaca nic nie było ważne. Gdy już ją opróżniłem wstałem z kanapy kierując się na taras, gdzie stanąłem na środku. 
- Kocham Caroline Clark ! Kocham jej brązowe oczy, dotyk, usta które muskały moje ! To, że jest tak zajebistą kobietą ! - zacząłem się wydzierać jak pojebany. Czy chciałem aby mnie usłyszała ? Chciałem, ale wiedziałem, że tak nie będzie. Wiedziałem, że to koniec, a taki był właśnie sposób ujawniania emocji. Moje oczy zaszkliły się od łez. A mówią, że faceci nie płaczą. To nie prawda płaczą, lecz z tego powodu, że kogoś kochają. Kochając osobę, taką jak ona. Kochałem osobę dość inną niż wszystkie kobiety, ale pokazałem, że jestem skurwysynem. Pierdolonym palantem i tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz