" Kochając kogoś możesz wszystko. Możesz wspiąć się na Mont Everest, możesz wpierdolić całe pudełko lodów truskawkowych, możesz też być szczęśliwy, lecz co jeżeli ta osoba odejdzie ? Tracisz sens życia. Życia, które staje się pierdoloną, szarą rzeczywistością " - by.me
Obudziłam
się ze strasznym bólem głowy. Czyżby kac ? Tak na pewno kac.
Otworzyłam swoje brązowe tęczówki cicho wzdychając i dopiero
teraz zorientowałam się, co zaszło w nocy. Niall i jego delikatny
dotyk. Kurwa, czy wszystko zawsze musi się komplikować ? Wstałam z
łóżka i ubrałam na siebie czarną bieliznę, po czym pokierowałam
się do łazienki aby ciut się ogarnąć. Założyłam na siebie
jakąś luźną koszulkę, a do tego krótkie spodenki postanawiając
wyjść. Kiedy zeszłam na dół zobaczyłam Horana, wraz z
chłopakami. Uśmiechnięty pewnie pamiętał co się działo w nocy.
- Niall
ja muszę się wyprowadzić. - rzuciłam ogarniając swoje blond
włosy z ramion. Może czas wrócić do naturalnego koloru ? Pewnie
tak, zresztą dlaczego ja się zmieniałam dla niego. Przecież on i
Shanel. Nawet mi to teraz przez myśl nie przechodzi. Wsunęłam na
stopy baletki wychodząc z mieszkania i pokierowałam się w stronę
parku. Czemu kurwa musiało być tak zjebanie ? Czemu nic mi się
nie układa. Najpierw Nath, teraz Shanel no kurwa życie mi nie
miłe, ino rzucić się pod zjebanego tira, który zaprowadzi mnie w
inne miejsce. Wróciłam do naszego mieszkania dopiero po kilku
godzinach, ale kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam ich. Shanel
wtulona w jego ramiona, on tak delikatnie gładził jej włosy, a ja
? Ja poczułam cholerne ukłucie w sercu, szybko pobiegłam na górę
biorąc walizkę i zaczęłam wrzucać do niej rzeczy. Nie ważne,
że Niall mnie powstrzymywał. Nic nie było już ważne.
- Ja
muszę się wyprowadzić, muszę się wyprowadzić. - zaczęłam
powtarzać jak opętana dopinając zamek od walizki i chwyciłam
kurtkę kierując się do drzwi, ale Niall nie odpuszczał.
Krzyczał. Krzyczał jak to bardzo mnie kocha. Krzyczał, że to nie
tak jak sobie myślę. Byłam bezsilna, lecz biegłam ile miałam
siły w nogach. Biegłam nie zwracając uwagę na ludzi, którzy
mijali mnie z dziwnym wzrokiem. Usiadłam w końcu na ławce
chowając swoją twarz w dłoniach i najzwyczajniej zaczęłam
płakać, ale tylko do czasu. Poczułam zimne dłonie na swoich
ramionach. Obcy człowiek ? Nie wcale nie był mi obcy. Nie był,
nigdy nie był mi obcy.
.•*´`*•. .•*´`*•
Zobaczyłem
ją w stanie w jakim nigdy nie była. Wiedziałem, że między nią,
a Niall'em jest źle. Wiedziałem, że nic nie układa się w ich
życiu tak jak między Gabi, a Zayn'em. Oni zerwali. Zerwali
uważając, że tak będzie lepiej. Zresztą Gabi ona była inna, niż
osoba, która pała miłością do kogoś. Ona leciała na pieniądze
Malika i sławę. Normalnie pięknie.
- Caroline
chodź pojedziesz do nas – wyszeptałem wstając z ławki, a gdy
ta zrobiła to samo objąłem ją ramieniem, zabrałem jej walizkę
i pokierowałem się w stronę naszego mieszkania. Czy Danielle
będzie na mnie zła ? Nie, nie będzie, gdyż pomagam tylko
przyjaciółce. Kiedy tam doszliśmy otwarłem jej drzwi wpuszczając
ją do środka.
- Danielle
ona zostaje u nas, nie wiem na ile lecz nie może wyjechać, ani
zostać sama – wyszeptałem muskając wargi ukochanej, a ta
chwyciła ją za dłoń zaprowadzając do tymczasowego pokoju. W tym
momencie do mieszkania wszedł też Zayn spoglądając na mnie dość
dziwnym wzrokiem. Widział to moje podenerwowanie. Byłem wkurwiony
na Horana, na to jak ją potraktował.
- Coś
nie tak Liam ? - zapytał brązowooki unosząc obie brwi ku górze i
delikatnie klepiąc mnie po ramieniu, lecz ja dałem mu znak dłonią
aby usiadł wygodnie na kanapie. Tak, też zrobił. Podrapałem się
nerwowo po karku zastanawiając się jak mu to wszystko wytłumaczyć.
- Caroline
zamieszka u nas przez kilka dni, nie pozwolę pojechać jej do
Niall'a zresztą sam nie wiem o co poszło czy mógłbyś … - w
tym momencie nie dokończyłem, gdyż on wstał nerwowo z kanapy
zaciskając swoją dłoń. Pewnie w myślach powtarzał sobie, że
go zabije więc chwyciłem go za ramiona spoglądając w jego oczy,
na co on skinął tylko głową dając znak, że porozmawia z nią.
Danielle zeszła na dół, także dość przejęta całą sytuacją
i od razu się do mnie przytuliła nie chcąc wypuszczać mnie ze
swoich objęć.
- Wszystko
się ułoży Liam, wszystko się ułoży. - powtarzała ze spokojem
w głowie, chodź w głowie miała cholerny mętlik. Przycisnąłem
ją do siebie mocniej, a gdy ta założyła na swoje stopy baleriny
wyszliśmy. Chciałem zostawić Zayn'a i Caroline samych. Chciałem,
aby ten z nią porozmawiał.
•*´`*•. .•*´`*•
Byłam
zły na Niall'a za to, że bł tak bezmyślny. Najpierw ona rzuciła
w niego pierścionkiem zaręczynowym, a teraz przeprowadziła się do
nas. Pięknie, po prostu pięknie ! Szybkim krokiem pokierowałem się
na górę wchodząc do pokoju, gdzie znajdowała się ważna dla mnie
osoba. Leżała zalewając białą poduszkę swoimi słonymi łzami.
Nie mogłem tak na nią patrzeć, więc podszedłem do łóżka
kładąc się na nim, a ta wtuliła się w mój tors, więc objąłem
ją ramieniem próbując uspokoić.
- On...
On... On i Shanel przytulali się w … salonie – wydukała przez
łzy kilka słów, które z cholerną trudnością przechodziły jej
przez gardło. Nie mogłem w to uwierzyć. Shanel ? Blondi, niby
fanka, niby ćpunka ? Cholera co się porobiło w tym świecie.
Przycisnąłem ją do siebie, a ta wzięła głęboki wdech próbując
coś jeszcze dodać.
- Ja
nie chcę tam wracać Zayn. Ja nie chcę – dodała po chwili
ciszy, na co zagryzłem dolną wargę. Nie mogłem pozwolić jej tam
wrócić, nie mogłem zostawić jej teraz w takim stanie. W stanie,
dzięki któremu mogłaby sobie coś zrobić. Coś złego.
Delikatnie się ode mnie odsunęła więc zamrugałem kilkakrotnie,
a ta wstała z łóżka podchodząc do okna i wlepiła swój wzrok w
krajobraz za nim. Miłość bolała. Gabi zostawiła mnie tylko
dlatego, że nie chciałem kupić jej nowej torebki. Wolała mieć
kogoś sławnego, z kasą i na każde jej zawołanie. Może nie
każdy potrafił kochać ? Może nikt, nie potrafił kochać. Nawet
ja. Zwykły skurwysyn bez uczuć, lecz nie ! Była jedna osoba o
której cały czas myślałem. Caroline. Myślałem o jej brązowych
tęczówkach wpatrujących się w moje, malinowych wargach które
tak delikatnie obdarowywały moje usta pocałunkami, o jej figurze
modelki. Myślałem o wszystkim. Sam podniosłem się na równe nogi
podchodząc do niej i delikatnie objąłem ją od tyłu opierając
swój podbródek na jej ramieniu.
- I
nie wrócisz nikt Cię tam nie puści – wyszeptałem do jej ucha
delikatnie muskając wargami jej szyję, lecz ta była zbyt
roztrzęsiona. Nie mogła uspokoić łez, oddechu nie mogła po
prostu normalnie funkcjonować. Z zamyślenia wyrwał mnie czyjś
krzyk i trzask drzwi. Poczułem szarpnięcie, a potem czyjąś dłoń,
która ze złością celuje w mój policzek. Niall, Niall, który
mimo wszystko zastał nas w dziwnej sytuacji.
- Idioto
! - syknąłem w jego stronę, sam rzucając się z pięściami.
Zaczęło się, zaczęliśmy się bić rzucając przy tym niektóre
rzeczy. Nie raz moje ciało z ogromną siłą trafiało w ścianę,
aż w końcu z mojego nosa zaczęła sączyć się krew.
•*´`*•. .•*´`*•
Nie
wiedziałam co robić widząc ich w takiej sytuacji. Niby Irlandczyk,
ale mimo wszystko był cholernie zadziorny. Oddzieliłam ich od
siebie, spoglądając na nich dość poważnym wzrokiem. Szkód
wielkich nie było, ale Zayn miał rozwalony nos, zaś Niall
fioletowe limo pod okiem. Odsunęłam się od nich siadając na
podłodze, chwytając rozbite zdjęcie. Nasze zdjęcie. Moje i
Horana. Byliśmy szczęśliwi jak nigdy, on obejmował mnie
ramieniem, a ja przez to czułam się bezpiecznie. Do moich brązowych
tęczówek napłynęły łzy, nie potrafiłam teraz na nich patrzeć
nie dałam rady. Stało się. Zdjęcie z hukiem trafiło w ścianę
sprawiając, że resztę kawałków szkła rozprysnęło się po
całym pokoju. Sprawiając, że całe szczęście prysło, a z moich
ust wydostał się tylko cichy jęk. Odłamki szkła wbijały się w
mój nadgarstek, lecz ja nie miałam zamiaru wstawać z podłogi.
Poczułam silne dłonie na swoim nadgarstku, jego niebieskie oczy tak
bezczynnie wpatrywały się w moją twarz, która wyrażała teraz
tylko ból. Ogromny ból i rozpacz.
- Odejdź
! Zostaw mnie samą ! Spierdalaj ! - wrzasnęłam na cały głos
zalewając się łzami. Znów to samo, znów poczułam się
cholernie bezsilna niczym małe dziecko, które nie potrafi nic
zrobić kiedy jego rodzice się kłócą.
- Zostaw
mnie ja nie chcę Cię znać ! To koniec ! Koniec ! - ponownie
wrzasnęłam na co on wstał i wyszedł trzaskając drzwiami. Zayn
usiadł naprzeciwko mnie z apteczką. To nic, że z jego nosa nadal
sączyła się czerwona maź, tak bezbronnie spadająca na moją
luźną, białą koszulkę. Według niego ważniejsza byłam ja,
lecz nie chciałam aby tym razem opatrzył mnie i mój zraniony
nadgarstek. Momentalnie otworzyłam apteczkę wyjmując potrzebę
rzeczy, a gdy opatrzyłam mu nos ten delikatnie musnął mój
policzek, na co wstałam na równe nogi chwytając odłamki szkła,
które ścisnęłam w dłoni. Tak delikatnie wbijały się do mojej
skóry powodując, że w moich brązowych oczach stanęły łzy.
Powodując, że nie potrafiłam nic powiedzieć. Nie potrafiłam
normalnie żyć. Usiadłam bezsilnie na łóżku, teraz czując te
moje problemy z sercem. Czując strach, rozpacz, ból i załamanie.
Jeżeli chcesz być z kimś, najpierw dowiedz się, że to jest
odpowiednia osoba i tyle.
•*´`*•. .•*´`*•
Caroline
Clark w mojej głowie wirowała jak szalona. Biała suknie wiła się
po podłodze, a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Brązowe oczy
wpatrujące się w moje tęczówki, które tak bezbronnie zasłaniał
welon ślubny czy też jej dotyk przeszywający moje ciało. Kolejna
butelka wylądowała obok mnie. Butelka z mocnym alkoholem i Shanel
która nadawała jak pojebana.
- Niall
ja Cię kocham, będziemy szczęśliwym małżeństwem, będziemy
mieć gromadkę dzieci – mówiła z tym głupkowatym wyrazem
twarzy. Nie chciałem być z nią, chciałem mieć przy sobie
Caroline, która odeszła. Odeszła przez pustą blondi, kiedy ta
przytuliła się do mnie. Nie potrafiłem znosić jej dotyk, więc
chwyciłem ją za nadgarstki spoglądając w te paskudne oczęta.
- Zostaw
mnie samą samą teraz i tu – warknąłem odpychając ją od
siebie i ciut chwiejnym krokiem wstałem z kanapy chwytając kolejną
butelkę czystej, którą zacząłem pić z gwinta. Nie ważne czy
jutro będę mieć kaca nic nie było ważne. Gdy już ją
opróżniłem wstałem z kanapy kierując się na taras, gdzie
stanąłem na środku.
- Kocham
Caroline Clark ! Kocham jej brązowe oczy, dotyk, usta które
muskały moje ! To, że jest tak zajebistą kobietą ! - zacząłem
się wydzierać jak pojebany. Czy chciałem aby mnie usłyszała ?
Chciałem, ale wiedziałem, że tak nie będzie. Wiedziałem, że to
koniec, a taki był właśnie sposób ujawniania emocji. Moje oczy
zaszkliły się od łez. A mówią, że faceci nie płaczą. To nie
prawda płaczą, lecz z tego powodu, że kogoś kochają. Kochając
osobę, taką jak ona. Kochałem osobę dość inną niż wszystkie
kobiety, ale pokazałem, że jestem skurwysynem. Pierdolonym
palantem i tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz